Zła szczepionka czy zły rodzic?

Dzieci mają inne potrzeby, dzieci wprawdzie wielu decyzji podjąć nie mogą ale to właśnie dlatego zdrowy rozsądek rodzica odgrywa tak kluczową rolę!

Nie mogłam uwierzyć jak przeczytałam, że istnieje coś takiego jak „ospa – party”. Nie mogłam uwierzyć jak przeczytałam więcej i uderzył we mnie debilizm, nieodpowiedzialność i lekkomyślność rodziców.

Staram się być tolerancyjna wobec wyborów innych – sama jestem wegetarianką i wiem jakie to ważne gdy inni szanują twój wybór, wierzę, że każdy ma prawo iść taką ścieżką jaką wewnętrznie czuje, że jest odpowiednia i nie ma znaczenia czy ze względów religijnych, kulturowych, światopoglądowych czy tak o sam z siebie. Niestety nie popieram wyborów i mody, które są egoistyczne, szkodliwe i odbijają się na zdrowiu, samopoczuciu czy nawet życiu innych. Na rodzicach spoczywa ogromna odpowiedzialność by zadbać o swoje dzieci jak najlepiej, a jak najlepiej wcale nie musi znaczyć, że dokładnie tak jak dbamy o siebie. Dzieci mają inne potrzeby, dzieci wprawdzie wielu decyzji podjąć nie mogą ale to właśnie dlatego zdrowy rozsądek rodzica odgrywa tak kluczową rolę!

Od jakiegoś czasu z niepokojem obserwuję rosnącą modę na „nieszczepienie” dzieci. Zastanawia mnie czy jest to wynik obecnego szaleństwa ludzi i bycia „bio” za wszelką cenę, odwracania się od medycyny, kierowania ku alternatywnym metodom, homeopatii, aromaterapii i innych terapii, których skuteczność tak naprawdę jest wciąż wątpliwa i w rzeczywistości niezbyt dokładnie udokumentowana. Jak mówiłam wyżej nie obchodzi mnie czy ktoś grypę leczy paracetamolem czy wąchaniem lawendy, jednak gdy mówimy o prewencji poważnych chorób (szczególnie u dzieci!) to jestem głęboko przekonana, ze mądrzy naukowcy i lekarze wiedzą coś więcej w tym względzie niż samozwańczy eko – rodzice.

Czy tak bardzo chcemy powrotu do średniowiecza? Walki z choróbskami, które powinny być opanowane i właściwie w obecnych czasach praktycznie nieistniejące? Czy wzrost ludzi niezaszczepionych nie spowoduje wzrostu zachorowań na te paskudztwa? Czy nagle lekarze zamiast skupić się na wypadkach, operacjach, walce z rakiem bedą musieli zajmować się leczeniem chorób, które tak łatwo można wywalić z naszych życiorysów za pomocą jednej małej szczepionki? Czy nie jest to absurd? To tak jakby mieć w samochodzie hamulce, ale ich nie używać, bo po co, przecież auto w końcu się zatrzyma, jakoś się tam poturla i wreszcie stanie.

Największym argumentem ludzi przeciw szczepionkom są rzekome badania, które potwierdzają ich szkodliwość. Tak, dziecko może mieć po szczepionce gorączkę, moja córka też miała, może mieć wysypkę, może być marudne, może mieć spuchnięta nóżkę lub rączkę w miejscu kłucia, tak to wszystko prawda. Nie jest to dla mnie w najmniejszym stopniu argument wystarczający by zrezygnować ze szczepień. A ekstremalne przypadki o jakich mówią anty-szczepionkowi lekarze w swoich wielkich artykułach, notabene nakręcających tą spiralę szaleństwa, to przypadki jeden na kilkanaście tysięcy. Tak, mogą się niestety zdarzyć, nie neguję, ale sporadyczność ich występowania jest nieadekwatna do zbiorowej paniki i fali odrzucania rozwiązań medycyny jakimi są szczepionki.

Człowieku! Czy wiesz, że możesz być uczulony na ibuprofen? Czy wiesz, że możesz być tym jednym na dziesięć tysięcy, który nie będzie mógł zażywać leku XYZ? Wiesz, że każdy lek ma swoje skutki uboczne i efekty niepożądane? Tak samo jest ze szczepionką. Z jednej strony rozumiem ból rodziców dziecka dotkniętego ekstremalnymi efektami ubocznymi szczepionki i ich desperację by to nagłośnić, pożalić się, uzyskać rekompensatę i powiedzieć wszystkim jakie to jest zło w tych wszystkich zastrzykach, ale z drugiej strony (chociaż zabrzmi to okrutnie) mieli po prostu ogromnego pecha, że ich dziecko było tym jednym na dziesięć tysięcy przypadkiem… I ich nieszczęśliwy przypadek wcale nie znaczy, że mamy zrezygnować ze szczepienia swojej pociechy!

Nie szukajmy na siłę problemów tam gdzie ich nie ma. Nie cofajmy się w rozwoju w imię samozwańczych idei, które nie mają pokrycia naukowego.

Szczepić czy nie szczepić? W związku z ostatnimi wydarzeniami stwierdzam jednoznacznie, że szczepić – dzieci przeciwko poważnym chorobom i koniecznie też rodziców przeciwko głupocie!

img_0369

Podobne wpisy

Operacja na kaczce, czyli nie kąp dziecka z grzyba... Okazuje się, że słodkie, żółte kaczuszki, które pewnie większość z nas daje swoim dzieciom do zabawy podczas kąpieli, mogą być bardziej niebezpieczne ...
Czy ciąża faktycznie jest taka fajna i ekscytująca... Mam nieodparte wrażenie, że kwestia ciąży to czarne albo białe. Wymioty, opuchnięte nogi i rozstępy kontra piękne zdjęcia, zwiewne i lekkie mamusie ...
Kulinarna inspiracja – pyszne guacamole Jeżeli jesteście w deperackiej potrzebie ciekawej inspiracji kulinarnej, która raz nie zrujnuje wam portfela, dwa nie doda centymetrów w pasie, trzy...
Każdy jest rodzicem idealnym… do czasu! Każdy jest rodzicem idealnym. Tak idealnym, że wie dosłownie wszystko o wszystkim. Potrafi poradzić sobie z kolkami, ząbkowaniem, zasypianiem, odpar...

Dodaj komentarz