Zacznij lepiej spać! Sześć rzeczy, które warto wprowadzić do swojej rutyny

Sama jestem winna brania „przetreningówek” po 19, zżerania sporych białkowo – węglowodanowych posiłków przed snem, przeglądania fejsa i oglądania filmów, które nakręcały mój mózg. A i granie w Candy Crush też nie jest najlepszym pomysłem…

Praca w korpo jaka jest, wie każdy, kto w korpo pracuje lub pracował. Są jednak i plusy (moja organizacja postanowiła zadbać o nasze zdrowie ;-)!) jak na przykład specjalne maszyny, które przez kilka tygodni stały w kantynie i można było zmierzyć sobie ciśnienie, BMI i inne pierdołki, dostawało się szczegółowy raport itp. Były też warsztaty poprawiające samopoczucie i podnoszące świadomość w kwestiach zdrowia. Z pięciu zapisałam się na dwa, które najbardziej mnie interesowały i tak wyszło, że parę dni temu akurat miałam ten pod tytułem „Sen”. No uprzedzając wszelkie pytanie i wątpliwości – nie, nie dano nam sobie beztrosko pospać przez godzinę, choć uważam, że byłoby to również świetne rozwiązanie.

Ale jaki jest mój cel… Właściwie te warsztaty pozwoliły mi dobrze usystematyzować wiedzę na temat snu oraz tego co zobić, by wykorzystać jego dobroczynne działanie w 100%. A z tego, że sen pełni ogromną rolę jeśli chodzi o nasze dobre samopoczucie wiele osób najzwyklej nie zdaje sobie sprawy. Wiemy tak mniej więcej, że rekomenduje się optymalnie 7-9 godzin snu dziennie, ale co więcej?

Zatem postanowiłam się moją świeżo nabytą wiedzą z warsztatów podzielić i podkreślić kilka istotnych punktów (niektóre oczywiste, niektóre w formie ciekawostek – a jeżeli choć jednej osobie pomogą lepiej spać i to nawet tylko jednej nocy to sukces!):

1. Niska jakość snu równa się spadkowi produktywności, koncentracji, samopoczucia (a zatem pojawia się irytacja, brak cierpliwości, drażliwość) czy wydolności fizycznej (wiadomo, organizm nie miał czasu się zregenerować). To także zwiększone łaknienie (nie mam energii, więc mój organizm będzie domagał się kawy, cukru i wysokenergetycznych przekąsek). Sama wiem po sobie, że po gównianej nocy najchętniej sięgnęłabym po Red Bulla albo i dwa. Cokolwiek, by mnie chwilowo naprawić i postawić na nogi. Warto pamiętać, że czasem przyrost wagi i sięganie po śmieciowe jedzenie mogą nie być spowodowane jedynie samą słabą wolą, ale również niską jakością snu.

2. To co jemy przed snem ma znaczenie! Wiadomo kawa, przetreningówki, napoje energetyczne tłumaczą się same przez się. Alkohol to inna historia i chociaż lampka wina może pomóc nam zasnąć to podobno znacząco obniża długość „snu głębokiego” – tego najważniejszego. Stąd wniosek taki, że lepiej się troszkę dłużej pomęczyć przy zasypianiu, ale mieć sen lepszej jakości. Ciężkie, węglowodanowe posiłki także nie są wskazane. Z jedzenia, które pomaga „uruchomić” odpowiednie hormony i nie utrudnia naszemu organizmowi w zapadnięciu w sen to banany, zielone warzywa, migdały, jajka. Niby oczywiste, żeby się nie obżerać przed spaniem, a jednak wieczór to najprzyjemniejszy moment, by zasiąść z tabliczką czekolady, grubymi pajdami chleba z boczkiem, paczkami czipsow i innym badziewiem.

3. Telefony, telewizory i ipady w sypialni to zło. Tu się w 100% zgadzam – telewizor w sypialni to jak dla mnie prawdziwy dramat. Sypialnia powinna być oazą spokoju, to nie miejsce na generujący ciepło, migający odbiornik, który zżera nasz czas i nie pozwala się wyciszyć. Podobnie oglądanie choćby Netflixa na ipadzie. Tego też nie praktujemy. Jesteśmy winni telefonom w sypialni – kiepska wymówka, że się ładują, że mamy ustawiony budzik bla ba. Tak naprawdę zwykły budzik byłby ok, a telefon przez generowane światło jedynie nas wybudza i utrudnia zasypianie. Zatem granie w Candy Crush przed snem nie jest dobrym pomysłem.

4. Temperatura – lepiej za zimno niż za ciepło. Nic nie przebije świeżego powietrza. I serio jak widzę te sypialnie z zabitymi na cztery spusty oknami przysłoniętymi dodatkowo ciężkimi kotarami to mi się robi żal ludzi, którzy tam śpią. Nie ma nic gorszego niż lepiąca się do ciała piżama, duchota i niemożność znalezienia wygodnej pozycji. Rekomendowana optymalna temparatura to pomiędzy 16 a 18 stopni. Zimno? Może i tak, ale to ważny krok, by poprawić jakość swojego snu.

5. Relaks – w sypialni nie pracujemy, problemy staramy zostawić się za drzwiami, nie odpalamy latptopa. Przed snem nie oglądamy brutalnych, pełnych akcji filmów. Staramy się wyciszyć. Przygaśmy światła (to ma wpływ na produkcję melatoniny, która jakby „odpala” nasz mechanizm spania). Inne metody to relaksująca muzyka, aromaterapia (lawenda!), czytanie książki.

6. Niech ci, człowieku, będzie wygodnie – matko, chyba każdy zna ten ból, kiedy nijak nie może się ułożyć w łóżku, tak źle, tak niewygodnie, rzucamy się jak śledzie w sieci. Osobiście moim pierwszym krokiem byłoby zastanowienie się nad materacem – eksperci trąbią, że żywot materaca wynosi przeciętnie 8 lat. A potem? Potem out. Pościel, twardość czy “puchatość” poduszek. To wszystko może mieć znaczenie. Osobiście nie znoszę pościeli z „kory”. Piżama? Jasne. To też może mieć wpływ na to jak łatwo zasypia ci się wieczorem. 

Wszystko jest w miarę oczywiste. Tylko ile z tego faktycznie wprowadzamy w życie? Sama jestem winna brania przetreningówek po 19, zżerania sporych białkowo – węglowodanowych posiłków przed snem, przeglądania fejsa i oglądania filmów, które nakręcały mój mózg.

Każda, nawet mała zmiana, to zmiana w dobrym kierunku. Lepszy sen to naprawdę lepsze samopoczucie. A efektywniejsze funkcjonowanie naszego organizmu będzie przekładać się na zwiększone poziomy energii, kreatywności, produktywności, brak wahań nastroju i generalnie chęć do życia.

Wiem, wiem, że jak się ma małe dziecko to sobie można pomarzyć. Jeden z uczestników starał się być zabawny i na pytanie jak poprawić jakość snu odpowiedział, że przenieść dziecko i żonę do najdalszego pokoju.

A swoją drogą – jeżeli wasze dziecko nie śpi za dobrze to pomijając oczywiste jak głód, mokrą pieluchę czy na przykład katar może warto się zastanowić czy ma rutynę, czy czuje się wygodnie, czy nie jest mu za ciepło, czy nie zjada za dużo przed snem, czy nie było przed snem zbyt dużo stymulacji, a może wystarczy nastawić delikatną muzykę zen w tle, zmienić grubą kołdrę na lżejszy kocyk, zadbać o wyciszenie i nagle okaże się, że i jego/jej jakość snu drastycznie się poprawi?? Tylko taka drobna dygresja… 

 

Podobne wpisy

Dlaczego fit mamy muszą zmagać się z hejterkami?... Moda jak to moda, rządzi się własnymi prawami. Jest zmienna, nieprzewidywalna, bywa idiotyczna, absurdalna, inspirującą i ponadczasowa. Nie mówię je...
Audiobooki – hit czy kit? Jakiś czas temu wspomniałam, że rozpoczęłam przygodę z audiobookami. Jestem nudna i obrzydliwie staroświecka w tej kwestii, zwykle siegam po zwyczaj...
Czy za 30 złotych opanujesz atopowe zapalenie skór... Pielęgnacja skóry małego atopika nie jest łatwa, powtarzam to już wiele razy i pewnie jeszcze wiele razy powtórzę - nie można tak po prostu iść do s...
Nie czytaj dziecku książek Jestem zagorzałą czytelniczką. Zawsze byłam. Miałam dłuższe przerwy, niektórzy nazywają to „niemocą czytelniczą”, ale jak tylko czas i okoliczności ...

Dodaj komentarz