Z niemowlakiem na zakupach

Teraz jednak kiedy Mia ma do powiedzenia więcej niż ja, partner i pies razem wzięci to okazuje się, że wyjście „na miasto” może przerodzić się w naprawdę ciekawą wyprawę.

W czasach „przed-dziecięcych” kiedy to niezakłócony sen i ogólna swawola były w normie, także wyjście na zakupy klasyfikowało się w dziedzinie banalnych, przyjemnych i odmóżdżających czynności. Teraz jednak kiedy Mia ma do powiedzenia więcej niż ja, partner i pies razem wzięci to okazuje się, że wyjście „na miasto” może przerodzić się w naprawdę ciekawą wyprawę. Czego jak dotąd się nauczyłam:

1. Wjeżdżam na parking w stresie, bo już się martwię, że nie będzie wolnych miejsc rodzinnych, że znów jakiś baran bezczelnie tam stanął chociaż nie powinien (a ja w ramach bycia wredną i roszczeniową mamuśką zgłoszę go tam gdzie trzeba), że jak nie bedzie miejsca to bede musiała zaparkować na zwykłym, a wtedy mogę nie otworzyć drzwi na tyle żeby wyjąć fotelik (bo miejsca parkingowe w galeriach stworzone są dla pseudoaut, Smarto-puszek o szerokości 50 cm a nie dla normalnych pojazdów, rany nie mówiąc już o kombi), a jak będęchciała znaleźć miejsce gdzie nikogo obok nie ma to będę musiała jechać na koniec i dreptać kilometrami podziemi). Więc poluję jednak na miejsce rodzinne… Choć czasem to trwa, ale w efekcie końcowym jest bardziej praktyczne.

2. Wiem gdzie w każdym sklepie jest winda. Bo jakaś mądra głowa wymyśliła że na przykład sekcja dziecięca jest na pierwszym piętrze. Bo przecież mało kto będzie szedł do sekcji dziecięcej z wózkiem, prawda? Taka logika architektów, budowlańców i właścicieli sklepów.

3. Wiem dokładnie gdzie są toalety ze stoliczkiem do przebierania dzieci, a gdzie są tylko zwykle, dla takich bezdzieciowych śmiertelników. Bo kupę naprawdę ciężko zaplanować i czasem okropny kleks przydarzy się niemowlęciu dokładnie w połowie naszego mierzenia super bluzki z Zary.

4. Torbę z pieluszkami i mokrymi chusteczkami dodatkowo zapełniam mlekiem i herbatką w ilości wprost proporcjonalnej do długości planowanych zakupów. Wolę wziąć więcej i tachać niż potem panikować.

5. Ważna rzecz jakiej się nauczyłam to fakt, że centra handlowe są obrzydliwie ciepłe. Człowiek poci się i sapie, zdejmuje szaliki i swetry. Czasem widzę wydzierające się niemowlaki i skupione na zakupach matki, tłumaczące sobie pod nosem że dziecko kiepsko spało, że ogólnie jest dziś zmierzłe, a ja mam ochotę podejść i powiedzieć „weź go rozbierz z tego włochatego kombinezonu, swetra, podkoszulka i body, topi się biedaczyna”. Tylko pewnie dostałabym w łeb, że taka mądralińska i się wchrzaniam.

6. Nie wiem jak inne bobasy ale Mia na przykład nie lubi kiedy stoję w kolejce. Wózek halt, sceneria zamiera, nic się nie dzieje, najlepszy wymówka, żeby się powiercić, postękać i ogólnie pokazać, że zakupy są do bani. Jak widzę wielki sznureczek do kasy, bo akurat były przeceny to pokornie (choć trochę z bólem serca) odkładam wygrzebane skarby i idę dalej. Nie ma uproś.

7. Nauczyłam się manewrować wózkiem wsród stojaków, półek i stołów. Nauczyłam sie nie przejmować, a wręcz sikać sikiem ciągłym na te wszystkie lalunio – mimozo – paniusie krzywiące się, bo im wózek miejsce zajmuje, bo sobie gruszek wybrać nie mogą, albo co gorsza podkładu klajstrująco – cementującego z Loreala, bo matka to powinna w domu siedzieć a nie szlajać się bezczelnie po sklepach, kupować te brokuły, mydełka hipoalergiczne albo jakieś ciuchy, toż to dramat.

Nie jest łatwo, ale da się zrobić. Or-ga-ni-za-cja to podstawa. Weź butelki, ubierz dziecko z głową, pomyśl co chcesz kupić, żeby się nie plątać godzinami (maleństwa – yhym podobnie jak faceci – mają swoje limity wytrzymałości i cierpliwości) i myśl pozytywnie. Proste, nie?

Podobne wpisy

7 drobnostek, które irytują mnie w Wielkiej Brytan... W Anglii jest coś tajemniczego – sztywne tradycje, historia, konwenanse. Wydaje się taka klasyczna ze swoimi wiktoriańskimi domkami, drewnianymi okn...
Czy istnieje recepta jak radzić sobie ze śmiercią ... Kiedy stajemy twarzą w twarz ze śmiercią, cała reszta zdaje się zacierać i zamazywać, traci swoje znaczenie, a nasze serca wypełniają się ciężką i g...
Jak wyobrażamy sobie ciążę zanim w nią zajdziemy&#... Ciąża jest pięknym stanem błogosławionym gdzie powinno się pachnieć, rozsiewać wokół siebie radość i spokój, zachwycać wszystkich zwiewnością i lekk...
Handel na fejsie, czyli mama sprzedaje, kupuje, os... Coraz bardziej się przekonuję, że trzeba zawijać manatki i uciekać z wszelakich matczynych grup na facebooku, których celem jest sprzedaż, kupno i w...

Dodaj komentarz