Wyluzuj, to tylko mem!

Uwielbiam memy. Memy mają proste i jasne zadanie – rozśmieszać, bawić, wytykać absurdy, a i zmuszać do refleksji i podkreślać to, co ważne. Ale nawet w tak trywialnej kwestii bardzo się pomyliłam. Po dodaniu zabawnego mema o praniu jedna z drugą wyskakuje z długim, pompatycznym tekstem, że „ona ma piątke dzieci i nie ma problemu, bo kupiła suszarkę bębnową i trzeba umieć sobie życie ułatwiać, a nie bezsensownie narzekać”.

Uwielbiam memy. Memy mają proste i jasne zadanie – rozśmieszać, bawić, wytykać absurdy, a i zmuszać do refleksji i podkreślać to, co ważne. Ale nawet w tak trywialnej kwestii bardzo się pomyliłam. Bo wieco co? Dla niektórych memy to wprost idealna sposobność, by się bezczelnie pochwalić, wywyższyć i pokazać, że nie są takimi ciamajdami jak ta osoba z obrazka albo wręcz komuś dowalić, wyśmiać czy zasypać go tysiącami „złotych rad” o jakie nie prosił.

Nie dodaję memów, by kogokolwiek szufladkować czy się z kogoś chamsko naśmiewać, ani sprawiać, by matki czuły się źle, by wsadzać je do jednego wora pod tytułem „zaniedbane, nieszczęśliwe, nieogarnięte matki Polki, co to chodzą w swetrze z plamą”. Macierzyństwo nie jest łatwe, a memy nie mają za zadanie go dodatkowo demonizować czy wpędzać kobiety w kompleksy, tylko w zabawnej perspektywy pozwolić spojrzeć na codzienny trud i rozterki. Lepiej się zaśmiać po przeczytaniu (tego rzekomo) „głupiego” mema niż siedzieć naburmuszonym i czytać wywody matek idealnych bądź co gorsza – patrzeć na ich wymuskane zdjęcia. Memy nie mają usprawiedliwiać góry prania, podkrążonych oczu, one tylko uświadamiają, że taka jest rzeczywistość i jeżeli przez trzy dni nie umyjesz włosów to świat się nie skończy, serio… Dają poczuć, że nie jesteśmy same ze swoim bałaganem, pełnym zlewem i nieodkurzonym dywanem. I że setki tysięcy kobiet, matek czy żon ma podobne problemy. Bo jak mówię – świat nie jest idealny, dzieci dają w kość, a brak snu potrafi najcierpliwszą osobę doprowadzić na skraj wytrzymałości.

Normalnie moja twarz wykrzywia się w nieładnym grymasie, kiedy po dodaniu mema o praniu jedna z drugą wyskakuje z długim, pompatycznym tekstem, że „ona ma piątke dzieci i nie ma problemu, bo kupiła suszarkę bębnową i trzeba umieć sobie życie ułatwiać, a nie narzekać”. Ooo, matko. Dobra, rozumiem, wiem, że trzeba ułatwiać, ale, kochana, ominął cię chyba najważniejszy punkt – to jest z przymrużeniem oka, na luzie, dla zabawy i z założenia nie ma być recenzją, która suszarka jest lepsza i jak przetrwać znój prania w trzech prostych krokach, naprawdę… Luz!

Dodaję mem o spaniu i zaraz dostaję wiadomości, żeby spróbować takiej a takiej metody, górnolotne przechwałki, że ich dziecko przesypiało całą noc praktycznie od pierwszego miesiąca, że ich (idealne) dzieci codziennie zasypiają o 20, a budzą się punkt 8 rano i że jak jestem taka niewyspana łajza to trzeba sobie temat spania lepiej ogarnąć, a nie stękać i narzekać. No widocznie nie umiem… I nie umie cała rzesza mam. Tylko po co wyskakiwać przed szereg, bo przecież chodzi o jeden mem, o śmieszną anegdotę, o rozładowanie napięcia, o coś może nie jest najwyższych lotów intelektualnych, ale prawdziwe i szczere.

Jakiekolwiek napomknięcie o tym, że zabawa z dzieckiem to czasem męka, że zostałam, powiem brzydko, obrzygana albo obesrana od razu wywołuje lawinę śmiechu – ale tak powinno i się nie obrażam! Ale zaraz jest i kilkadziesiąt komentarzy, że jestem niewyobrażalnie wyrodna, że matka nigdy nie powinna używać słowa „bachor” czy skarżyć się na trud wychowania i zabawiania swojej pociechy. Niech rzuci kamieniem pierwszy ten, kto nigdy solidnie nie wkurzył się na swoje dziecko, nie pomyślał w duchu czegoś bardzo brzydkiego albo wręcz czegoś brzydkiego nie powiedział.

A wiecie co najśmieszniejsze…? Ostatnio przekonałam się też, że memy są doskonałą okazją, by być małostkową i smutną kreaturą, która wytyka palcem, że w memie zawarłam to i to, a przecież tak u mnie nie jest, bo jest tak i tak (jak widać niektórzy wiedzą lepiej, Rutkowski się chowa). Noooo…! To już wyższa szkoła jazdy i jeszcze wyższy poziom złego zarządzania swoim wolnym czasem i nadmiernego wtykania nosa w cudze życie. To jest M-E-M. Nie musi dosłownie i w 100% odnosić się do mojej sytuacji. Pozdrawiam znudzone matki Polki.

Więcej luzu.

 

Podobne wpisy

20 rzeczy, które skutecznie zepsują twój dobry nas... Wiosna, słonko, dobry humor. Marudzenie i psioczenie zostają zastąpione przez optymizm i chęć do działania. Ale... No właśnie jest jedno "ale". Ostatn...
4 marketingowe buble, których naprawdę nie potrzeb... Ile to razy ja, ty, ktoś z naszego otoczenia staliśmy się ofiarami przemyślnego marketingu i wmówiono nam, że czegoś potrzebujemy. Tak bardzo, że wł...
Polak Polakowi wilkiem Emigracja to prawdziwy test na przystosowanie do życia, umiejętność radzenia sobie z tęsknotą, rozłąką i nierzadko samotnością. To także test na twa...
Poznaj niezawodny sposób, aby przestać narzekać Czasem słyszę, że tanim banałem jest stwierdzenie, że każdy dzień to powód do wdzięczności. Bo niby za co dziękować i czym się cieszyć każdego, jedn...

Dodaj komentarz