Wycieczka na Sardynię – fotorelacja

Sardynia co do wielkości druga – po Sycylii – wyspa na Morzu Śródziemnym. Czy to raj dla rodzin z dziećmi? Czy może kolejny przereklamowany gniot? Kliknij, aby zobaczyć więcej…

Wrzesień, mimo że już po sezonie, wydaje się jednak być całkiem niezłym miesiącem na urlop. Zdecydowanie mniej turystów, spokojniejsze lotniska i niższe ceny. Co jednak z pogodą? Okazuje się, że w Europie jest wiele ukrytych perełek, które nawet po wakacjach zaskoczą nas bezchmurnym niebem, pięknym słońcem i temperaturami powyżej 25 stopni.

Takim miejscem jest Sardynia. Co do wielkości druga – po Sycylii – wyspa na Morzu Śródziemnym. Czy to raj dla rodzin z dziećmi? Czy może kolejny przereklamowany gniot?

Lot z Londynu trwa zaledwie 2 godziny. Wyjechaliśmy na 7 dni razem z biurem podróży TUI, które spisało się na medal. Pod kątem zapewnienia rozrywki dla dzieci w każdej grupie wiekowej, fajnego i zróżnicowanego menu (a nie tylko kiełbaski, płatki i pizza) oraz zapewnienia kompleksowej obsługi i pomocy naprawdę dostają pięć gwiazdek.

A teraz do rzeczy…

Wybraliśmy północną część Sardynii. Dokładnie pośrodku przepięknego rezerwatu przyrodu pełnego ptaków, saren, dzików, jeży oraz żółwi. Sceneria jak z bajki. Zieleń, wzgórza, piękna zatoka, szum fal i cisza.

 

 

Żadnych wielkich, nieznośnie szpetnych hoteli wysokich na osiem pięter. Przepiękne, białe plaże, z piaskiem miękkim i wprost idealnym do stawiania babek i budowania zamkow. Czysta, błękitna woda, która zachęcała do snorkelingu. Rybnej feerii barw jak w egzotycznych morzach wprawdzie nie uraczyliśmy, ale w płytkich wodach kręciło się wystarczająco dużo ławic ryb wszelkich kształtów i rozmiarów, że można się było napatrzeć. Wokół hotelu rozciągały się piękne wydmy, które dodawały całości dzikiego uroku. Po prawej skaliste wybrzeże, gdzie najczęściej pojawiały się żółwie, a w oddali strome klify i wielkie fale.

 

Co warto zobaczyć w północnej części Sardynii?

Wizyta w Alghero to obowiązkowy punkt jeżeli decydujecie się na północną część wyspy. Z pozoru małe i przeciętne miasteczko okazało się fantastycznym miejscem by poczuć, że jesteśmy na wakacjach we Włoszech. Urocze, wąskie, wybrukowane uliczki, drewniane okiennice, sklepy z przepięknym rękodziełem, kawiarnie, pizzerie, no i najważniejsze – lodziarnie! Prawdziwych włoskich lodów ciężko sobie odmówić, a nie mówiąc, że były też dostępne jeszcze lepsze wersje robione na gęstym jogurcie, które swoim smakiem i konsystencją powalały na kolana. Warto przejść murami miasta, żeby docenić jego piękno i wdzięk oraz zachwycić się bajkowo kolorowymi domami ciągnącymi się wzdłuż wybrzeża. Można przysiąść, odpocząć, poobserwować przechodniów, posłuchać gwaru. Zaparkować jest stosunkowo łatwo i to blisko centrum.

 

 


Jest Port Torres, który na zdjęciach wygląda jednak zdecydowanie ładniej niż w rzeczywistości. Jest przeciętny, niezbyt urokliwy, aczkolwiek oferuje dość sporo wyśmienitych kawiaranek gdzie można popróbować włoskich przysmaków więc chociażby dlatego warto tam się wybrać.

 

Dla poszukiwaczy spektakularnych doznań i widoków zachęcam wybrać się do Groty Neptuna – podobno odkryta przypadkiem około 300 lat temu przez ciekawskiego rybaka jest najpiękniejszą jaskinią na wyspie. Są dwa sposoby by się do niej dostać. Długie na 565 stopni schody prosto w dół klifu. Strome, zakręcone, z morzem szalejącym na dole, z wiatrem obijającym się od skał, z tym dojmującym odczuciem, że tu rządzi natura, a my możemy tylko cichutko iść gdzie prowadzi wyznaczona ścieżka. Widok niesamowity. Majestatyczny. Dziki i nieposkromniony. Kolejka do groty była niezbyt długa, a wstęp kosztował około 10 euro za osobę. Można również dotrzeć tam łódką, ale w czasie sztormu jest to niemożliwe. W grocie idzie się w rządku, w większości miejsc jest zbyt wąsko by iść w parach. W związku z nierówną i śliską ścieżką naszą dwulatkę nieśliśmy na rękach, ale starsze dzieci na pewno sobie poradzą bez problemu. Całość trwa około 45 minut.
Sama grota to majstersztyk zdolności i kreatywności Matki Natury. Wspaniałe stalagmity i stalaktyty, wyżłobienia, nacieki oraz niewielkie jezioro. Wszystko wprost jak nie z tej ziemi, jak zrobione w photosopie. To nie jest z pewnością wycieczka dla osób z kontuzjami (mimo, że oboje jesteśmy dość fit to jednak schodzenie i wchodzenie po stromych schodach dało popalić naszym kolanom).

 

 

Jedyne co mnie zirytowało to bezmyślność turystów (jak to zwykle bywa) oraz dotykanie (a nawet urywanie) nacieków oraz o zgrozo! wciskanie w zakamarki śmieci takich jak chusteczki higieniczne czy puszki. Serio?! Ludzie nie mają rozumu!

Dla plażowiczów mam świetną wiadomość, bo bajeczna plaża w Stintino wygląda nie gorzej niż te na Malediwach. Nazywana jedną z piękniejszych plaż Sardynii i choć nie widziałam zbyt wielu to mogłabym się pod tym z pewnością podpisać! Jasnobłękitna woda i biały piasek. Dodatkowego uroku dodawały ruiny twierdzy obronnej na małej wysepce kilkadziesiąt metrów od plaży. Widok jest naprawdę bajeczny.

Zdecydowaliśmy się również odwiedzić wyspę La Maddalena. Była to długa, trudna wyprawa samochodem przez wąskie, kręte drogi w wysokich górach. Widoki spektakularne, aczkolwiek mój żołądek miał to gdzieś i kilka razy musieliśmy zatrzymywać się na poboczu. Polecam tą trasę tym, którzy żądni są mocnych, górzystych widoków (po drodze minęliśmy ciekawą skałę o nazwie „Słoń”) oraz tych, którzy nie mają choroby lokomocyjnej (!), ale dla tych, którzy cenią sobie dojechanie do celu szybko to zdecydowanie doradzam – wybierzcie autostradę!

Na wyspę regularnie co 15 minut pływają wielkie promy, a podróż trwa 20 minut. Koszt dla 2 dorosłych i dziecka to 50 euro w obie strony.

 

 

Wyspa jest jednocześnie urokliwa i przytulna ze swoimi ślicznymi uliczkami, małymi butikami, lodziarniami i kafejkami, ale już kilka kilometrów od centrum rozpościera się dzika natura – groźnie wyglądające wzgórza, skały, wydmy, dzikie morze, piękne, niezniszczone plaże. Ta dzikość jest chyba właśnie najpiękniejsza na La Maddalenie.

 

Szybkie podsumowanie.

Plusy:
•Świetne miejsce dla lubiących naturę
•Pogoda
•Przejrzysta, błękitna woda i w związku z ukształtowaniem linii brzegowej dużo zatoczek
•Pyszne jedzenie (sery i wino)
•Piękne, ogólnodostępne plaże
•Miejsce bardzo przyjazne dzieciom
•Różnorodność krajobrazu
•Możliwość popłynięcia promem na Korsykę (na co już brakło nam czasu niestety…)
•Krótki lot

Minusy:
•Koszt wynajmu samochodu (nie wiem czemu tak drogo w porównaniu do innych miejsc w Europie)
•Drogi w miarę dobrej jakości, aczkolwiek wąskie i kręte więc może to być przeszkodą dla osób cierpiących na chorobę lokomocyjną
•Górzyście, jeśli nie lubisz takich krajobrazów

To była zdecydowanie trafiona miejscówka wakacyjna. I nie dajcie sobie wcisnąć, że we Włoszech jest bardzo drogo. Podobała mi się lekka dzikość i nieokrzesanie krajobrazu, leniwe dni, spokój, a przede wszystkim estetyka hoteli i brak betonowych bunkrów dla turystów. Włoskiego jedzenie nie trzeba chyba specjalnie reklamować. Myślę, że gdyby córka była nieco starsza to zdecydowanie wybralibyśmy się na dłuższe wędrówki po rezerwacie, aczkolwiek basenów, zjeżdżalni, zwierząt oraz łódek i plaży jej nie brakowało.

Bardzo prawdopodobne, że nie była to nasza ostatnia wyprawa na tą piękną wyspę. Kto wie może następnym razem udamy się do południowej części?

 

 

 

 

PS. Zdjęcia są mojego autorstwa. Zanim skopiujesz – zapytaj. Dziękuję!

Podobne wpisy

Z dzieckiem w przestworzach Krzyczące i wyrywające się dzieci na pokładzie samolotu zawsze doprowadzały mnie do białej gorączki. Oznaczały dla mnie jednoznacznie brak kontroli ...
Szukaj przygody, a nie wygody "Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żag...
Czy istnieje recepta jak radzić sobie ze śmiercią ... Kiedy stajemy twarzą w twarz ze śmiercią, cała reszta zdaje się zacierać i zamazywać, traci swoje znaczenie, a nasze serca wypełniają się ciężką i g...
Masz prawo czuć się smutna, bo nie urodzisz dziewc... Kiedy córka sąsiadki zaszła po raz trzeci w ciążę, jej największym marzeniem stało się… by tym razem była to dziewczynka. Mając dwóch synów, nie mog...

Dodaj komentarz