Wychowanie dziecka po angielsku, cz. 2

Wszystko jest perfekcyjne. Prowadzą idealnie zbilansowane życie. Przy nich czujesz się jak nieogarnięty, ignorancki podczłowiek, bo przecież czasem dajesz dziecku nuggetsy z kfc albo colę do popicia, pozwalasz oglądać kreskówki i bywa, że naprawdę, ale to naprawdę się na nie wkurzysz.

Pamiętacie jak ostatnio pisałam o przeciętnej matce w Anglii? I te smoczki, Mcdonaldy, gołe nóżki, które tak was zaskoczyły i poirytowały. Jest i odchył w drugą stronę, by zachowana została równowaga. Drugi typ matek na który wpadam w parkach czy w przychodni równie często jak na te nierozgarnięte i niechlujne to ekologiczne matki idealne. A wszyscy wiemy, że chyba nawet bardziej od matki, która pchając wózek, oscentacyjnie pali fajkę, irytuje nas matka, która wszystko robi perfekcyjnie.

Są matki torpedy, istne seksbomby, zgrabne, bez śladów oponki, z pięknymi tyłkami, ze szczupłymi łydkami i nieskazitelną cerą. Ubrane w modne dżinsy, conversy albo buty na koturnie, w zwiewne bluzki, szaliki Burberry, z torebkami LV i drogimi zegarkami. Mają długie rzęsy i zrobione brwi, świetne konturowanie twarzy i staranny balejaż na głowie. Po tych matkach nie widać zmęczenia, mają dobre korektory pod oczy albo po prostu się wysypiają. Są radosne, chodzą z wysoko podniesioną głową i perliście się uśmiechają. Cokolwiek robią jest niewymuszone i lekkie.

Najważniejsze jest jednak, że wychowują swoje dzieci IDEALNIE. Idealnie do obrzydzenia. 

Wychowują tak doskonale, że dzieci nie widzą w zasięgu oczu grama czekolady, oleju, zwykłego kawałka kurczaka z marketu, broń boże czipsów. Ich dzieci jedzą marchewki, brokuły i piją źródlaną wodę. Często nie tolerują glutenu bądź laktozy lub są na diecie wegańskiej. Matki są doskonale poinformowane w temacie nafaszerowanych chemią owoców i warzyw, cierpień świń, szkodliwości szczepionek oraz niedouczenia lekarzy. W ich rodzinach nigdy się nie krzyczy, nie obraża, nie ma fochów i dramatów. Dzieci jedzą to, co mają podane na talerzu, nie grymaszą, a nawet jeżeli grymaszą to one nigdy nie tracą cierpliwości. Ich głos zawsze jest perlisty, pełen radości i spokoju. Tłumaczą, opowiadają, są kreatywne, nie idą na łatwiznę i przenigdy nie posiłkują się świnką Peppą.

Zapisują dzieci na mnóstwo zajęć, wierząc, że to jedyny sposób by wyprzedzić konkurencję i wychować małego geniusza. Stąd w wieku dwóch lat ich dzieci chodzą na lekcje włoskiego, zajęcia z gotowania, gimnastykę i plastykę. W towarzystwie innych matek zawsze niby mimochodem chwalą się co ich dziecko potrafi i jak ciężko pracuje. „A co, twoje wciąż bawi się rolką po papierze toaletowym?” – rzucają niby mimochodem.

Dzieci takich matek nocnik mają opanowany w wieku siedmiu miesięcy. Przesypiają całą noc praktyczie od razu, bo ich matki używają specjalnych metod amerykańskiej psycholożki. W angielskich księgarniach półki aż uginają się pod ciężarem wielkich ksiąg „specjalistów” wszelkiej maści, którzy radzą, strofują i edukują matki poszukujące w swoim życiu perfekcji i równowagi. Dzieci chętnie myją zęby, sprzątają zabawki, zakładają buty, nie brudzą podkoszulków. 

Takie matki nigdy się nie frustrują, nie płaczą, nie złoszczą ani nie tracą cierpliwości. Są chodzącym przykładem cnót i poświęcenia. Nie palą, nie piją, prowadzą duże, bezpieczne samochody z najwyższymi testami bezpieczeństwa. Kupują organiczne obrania, a nie jakiś tam HM. Dzieci noszą w chustach z bambusa, a na ząbkowanie zamiast paracetamolu zawieszają na ręce bursztyny. 

Mają czas na idealnie zbilansowane życie. Przy nich czujesz się jak nieogarnięty, ignorancki podczłowiek, który przecież czasem daje dziecku nuggetsy z kfc albo colę do popicia, pozwala oglądać kreskówki i czasem naprawdę, ale to naprawdę się wkurzy. 

Aura jakie je otacza sprawia, że czujemy się gorsze i jakieś takie nieudolne. Nie dyskryminuję ich jak długo ich zachowanie nie wprawia mnie w zakłopotanie, zażenowanie bądź nie sprawia, że czuję się jak przysłowiona kupa. Kiedy zaczynają stawiać dzieci w rządku i wywyższać swoje metody, powodując, że inne dzieci wychodzą na głupsze, gorsze lub nie takie cool to wtedy mam z takich zachowaniem duży problem. A zdarza się to zaskakująco często. Szczególnie na rozmaitych grupach tanecznych, sportowych czy plastycznych, kiedy zbijają się w kupki i głośno rozmiawiają o swoich perfekcyjnych życiach, upewniając się, że reszta matek doskonale to słyszy i umiera z zazdrości bądź wstydu. Przekonanie, że są bardziej oczytane, bystrzejsze, lepiej poinformowane wprawia je w niezdrowy samozachwyt oraz sprawia, że stają się aroganckie i bezczelne. Byłam świadkiem bezpardonowej krytyki, docinków i sarkazmu. Tak się nie robi. 

Równowaga w przyrodzie musi być – zatem ilość matek, które swoją ignorancją przerażają i bulwersują jest adekwatna do ilości matek, które chodzącą perfekcją doprowadzają do równie dużej furii. W skrajności w skrajność. 

Obserwuję to na co dzień – w żłobku, w przychodni, w parku, na ulicy. Zawsze zastanawiam się jak bardzo męczące musi być takie bycie supermatką 24/7, a może energię czerpią z popisywania się i przygnębiania innych ludzi? Jaka jest ich misja? By wychować super dzieci? 

Każda z nas wychowuje super dzieci, a czy karmisz je brokułami czy makaronem z serem nie ma znaczenia.

 

 

Podobne wpisy

A wszystkiemu winien jest cycek Marioli Mariola ciężko siada na sofie jakby nagle przybyło jej z dziesięć kilo i wzdycha tak żałośnie i głośno, że mam wrażenie, że mi tu padnie. Nie pytam,...
Zamiast iść do lekarza, uruchom fejsa Czytamy rozpaczliwe błaganie: “Jestem w 37 tygodniu ciąży. Zaczęłam krwawić i bardzo boli mnie podbrzusze. Ratunku, jakie macie sprawdzone sposoby na ...
Poznaj niezawodny sposób, aby przestać narzekać Czasem słyszę, że tanim banałem jest stwierdzenie, że każdy dzień to powód do wdzięczności. Bo niby za co dziękować i czym się cieszyć każdego, jedn...
Nie kupuj psa w prezencie pod choinkę! Każdego roku, miesiąca, tygodnia, dnia w schroniskach przybywa nowych zwierzaków. Niczemu winne zwierzęta zostają podrzucone pod bramy, niektóre prz...

Dodaj komentarz