Weź się nie przejmuj!

Ludzie gadają i będą gadać. Komentarze, przytyki, chamstwo, złośliwości. To wszystko dotyka każdego z nas każdego dnia w mniejszym lub większym stopniu. Nie mamy na to wpływu, to część procesu zwanego życiem. A gdyby tak to wszystko… olać?

Doświadczenie cudzej niechęci czy niekrytego sarkazmu jest nieprzyjemne, bolesne i potrafi skutecznie pozbawić motywacji do dalszego działania. Zaburza nasze poczucie wartości, sprawia nawet, że chce nam się płakać i wprost zapaść pod ziemię.

Skrytykowane opowiadanie opublikowane na forum, sarkazm dotyczący wagi, piegów, biustu, ubioru, umniejszanie zasług, sugerowanie niezdarności, niezaradności i braku inteligencji, podważanie słuszności wyborów i decyzji, przytyki, chamstwo, złośliwości. To wszystko dotyka każdego z nas każdego dnia w mniejszym lub większym stopniu. Nie mamy na to wpływu, to część procesu zwanego życiem. A od toksycznych i jadowitych człeków trudno się całkowicie odizolować.

Najlepszym sposobem na cały ten szlam, który spływa na nas (czy tego chcemy czy nie), jest użyteczna metoda zwana olewką. Działa wyjątkowo dobrze, jest dostępna dla każdego, trzeba tylko włożyć na początku trochę wysiłku i silnej woli, żeby móc korzystać w pełnym wymiarze i skutecznie. W tym procesie nauczymy się także odsiewać konstruktywną krytykę od bezpodstawnej i złośliwej. Proste, co?

Kiedyś żołądek wykręcał mi się ze stresu i zmartwień, bo ona mnie nie lubi, bo wyśmiano moje buty, bo moje wypociny zostały odrzucone, bo skrytykowane moje metody wychowawcze. Zimne poty, gęsia skórka, wywracający się na drugą stronę żołądek, wypady do toalety, żeby tam wylać z siebie wiadro żali, bezsenność, nadpobudliwość, drażliwość, można tak sobie wymieniać i wymieniać.

Konkluzja była jedna – na co ja się przejmuje jakimś gadaniem? Co komu do mojego życia? Co on o nim wie? Po co się mądrzy, a ja się tym tak zatruwam?

I przestałam się przejmować głupim gadaniem, że na przykład farbowanie włosów na platynę doszczętnie je zniszczy i zostanę z mało eleganckim sianem, że nakładanie makijażu to jak sianie nawozu pod wszelakie pryszcze i niedoskonałości, zapcham pory, skończę z ciężkim stanem zapalnym, przyspieszę proces pogłębiania zmarszczek, odbarwie się i w ogóle rzęsy mi wypadną, matko boska tragedia. I zaczęły mi wisieć sarkastyczne maile, że gdzieś tam nie postawiłam przecinka, że coś mi ucięło, że tekst taki a sraki i z przyjemnością naciskałam delete, oczyszczając swoje życie z niepotrzebnych, negatywnych emocji. Skończyłam się przejmować, że mnie ktoś tam nie lubi, że jestem solą na jego rany, że każdy mój oddech to powód do krytyki i tyrady o mojej beznadziejności, trudno nie lubisz, nie musisz, płakać nie będę. Przestałam przejmować się członkami rodziny, którzy traktowali mnie protekcjonalnie, chamsko i z kilometra biła od nich łuna dwulicowości i nieszczerości.

Nie dostałam kiedyś tak jakiejś pracy, nie wygrałam wycieczki, nie zobaczyłam koncertu, nie zrzuciłam wagi przed wakacjami, nie trafiłam na wymarzone dżinsy, nie stać mnie na Loubutiny, moje wypociny nie dostały się do finałowej piątki, nie zdążyłam na pociąg, nie podciągnęłam się na drążku 10 razy, nie przebiegłam 10km, nie ugotowałam obiadu dekady, nie przekonałam dziecka do zjedzenia groszku, nie ogoliłam dokładnie nóg, nie przeczytałam „Potopu”, nie pomogłam starszej pani przejść przez ulicę. Jestem zła i beznadziejna, bezużyteczna i mało kreatywna, nie staram się, nie mam talentu, smykałki i cholera wie czego jeszcze.

I co z tego?

A weź się nie przejmuj, mówię. Olej to.

Będą inne szanse, inne możliwosci, inny czas, okoliczności. Nic się nie stało. Życie nie jest perfekcyjne.

Cudze docinki, komentarze, złośliwosci, ironia, chamstwo czy wścibstwo nie są konstruktywne dlatego zamiast pozwolić im wniknąć do swojej głowy i siać tam zamęt oraz przygnębienie, lepiej kopnąć je w cztery litery i popatrzeć jak ładnie sobie lecą. Daleko, pa pa.

Ludzie gadają i będą gadać. A ty weź się nie przejmuj… Popatrz sobie na zachód słońca, idź na spacer, powalcz z dzieckim na poduszki, zjedz ciastko i to po prostu wszystko olej.

Podobne wpisy

Z niemowlakiem na zakupach W czasach "przed-dziecięcych" kiedy to niezakłócony sen i ogólna swawola były w normie, także wyjście na zakupy klasyfikowało się w dziedzinie banal...
Mój pierwszy półmaraton, czyli o tym jak nienawidz... Maj 2016. Pierwszy w tym miesiącu słoneczny dzień. Ale zamiast się cieszyć, zaczynam się stresować. Nietypowy jak na ten miesiąc żar, po tych wszy...
Droga matko przechwalająca się swoim spektakularny... Wszyscy je znamy. A jak nie znamy osobiście to atakują nas z profili społecznościowych. Tak zwane kobiety, które zaraz po porodzie magicznie wróciły...
4 marketingowe buble, których naprawdę nie potrzeb... Ile to razy ja, ty, ktoś z naszego otoczenia staliśmy się ofiarami przemyślnego marketingu i wmówiono nam, że czegoś potrzebujemy. Tak bardzo, że wł...

Dodaj komentarz