Uwaga! Rodzice idioci na wakacjach

Będzie dziś o wpadkach przez duże W-u. Wpadkach wakacyjnych, plażowych, basenowych. Bo w dalekim kraju, na urlopie nagle wydaje nam się, że wszyscy mają święty obowiązek znosić nasze obcesowe zachowanie. Jak grzyby po deszczu wyrastają rodzice bez poczucia wstydu czy zdrowego rozsądku.

Nikt jeszcze nie wynalazł lekarstwa na głupotę. Ta smutna przypadłość dopada ludzi w każdym wieku i w różnych stopniach natężenia. Jeśli szkodzi tylko im samym to jeszcze nie jest to wielki dramat, jeżeli utrudnia życie innym bądź naraża ich na niebezpieczeństwo lub kompromitację to wtedy czas stanowczo reagować. Milczenie, kręcenie z dezaprobatą głową, przeklinanie w głowie czy chichotanie pod nosem nic nie zmienią. Głupota charakteryzuje się wysoką odpornością na takie próby zwrócenia uwagi. Co niepokojące i irytujące niestety nawet wyłożenie kawy na ławę może nic nie zmienić, ale przynajmniej wtedy będziemy mieć czyste sumienie, że coś próbowaliśmy zrobić w tej kwestii.

Od słońca, basenów i lenistwa na urlopie wielu ludziom niemalże automatycznie wyłącza się zdolność logicznego myślenia oraz włącza tryb tak zwanego „idioty”. Rodzicom włącza się tryb idioty do kwadratu. Tak właśnie to nazwę „IDIOTY”. I nie ma się co obruszać. Za chwilę przyznacie mi rację, a idiocie dostanie się pewnie dużo więcej gorszych epitetów.

Kiedyś nie przykładałam do tego aż tak dużej wagi (patrz góra: kręcenie głową z dezaprobatą to był szczyt), ale odkąd sama jestem mamą, sokolim wzrokiem wyłapuję wszystkie irytujące, żałosne i niepokojące rodzicielskie wpadki. Po tym czego naoglądałam (i nawąchałam) się podczas zaledwie tygodniowego pobytu na urlopie, nie może po prostu zabraknąć tego tekstu i ujścia mojej frustracji, zażenowaniu, zdziwieniu i zszokowaniu czego to rodzice nie wymyślą podczas uroczego, rodzinnego wypadu w ciepłe kraje…

Będzie dziś o wpadkach przez duże Wu. Wpadkach wakacyjnych, plażowych, basenowych. Bo w dalekim kraju nagle wydaje nam się, że wszyscy mają święty obowiązek znosić nasze obcesowe zachowanie. Mamo, tato rozczaruję was. Pobyt na urlopie i słodkie lenistwo nie zwalnia nikogo z zachowania zdrowego rozsądku czy kultury osobistej.

Zaczyna się niewinnie – od rozwrzeszczanego dziecka na pokładzie samolotu. Nijak nie można szkraba uciszyć, bo nagle okazuje się, że rodzice zapomnieli naładować baterii w tablecie albo w ogóle go ze sobą zabrać, nie dali chrupek, coli, żelków, nie pozwolili zdjąć butów, siedzieć przy oknie, wstaw tutaj cokolwiek co może doprowadzić dziecko do frustracji podczas lotu. Wyje i wije się, wrzeszczy i kopie, spazmy wściekłości i desperacji wykrzywiają jego słodką buźkę, a rodzice w spokoju czytają książkę bądź jedzą krakersy. Serenada jednego niepocieszonego dziecka powoli niepokoi inne dzieci na pokładzie, bo skoro on płacze to my też chyba powinniśmy, ludzie nie mogą w spokoju się zdrzemnąć czy poczytać, nie słychać nawet tego co mówi obsługa. A rodzice mają to gdzieś, oni są przyzwyczajeni do tego zawodzenia, im nie przeszkadza kakofonia. Nie robią nic. A cały lot niech sobie cierpi, co im tam!

Potem idziemy dalej… prosto w krainę obesranych pieluch, które lekkomyślnie (albo i celowo co jest jeszcze bardziej obrzydliwe i karygodne!) zostają pozostawione w najmniej odpowiednich do tego miejscach. W parkach, na plaży, przy basenie, na podłodze w ubikacji, przy ławce na placu zabaw, w hotelowej wannie, w hotelowym korytarzu. Straszące soczystym kleksem i powalające smrodem, bezwstydnie niezwinięte leżą i straszą. Zostają porzucone przez wyluzowanych rodziców, bo przecież ktoś to posprząta, od tego są, co nie? Te wszystkie sprzątaczki, obsługa, dam im coś do roboty. Niech ruszą dupska. Cichaczem rzucają pieluchę, a potem spokojnym krokiem dalej idą oglądać wielbłądy, kaktusy, jedzą lody bądź pluskają się w wodzie.

Zużyte i cuchnące pampersy jedynie brzydzą otoczenie, ale jest ktoś kto posuwa się o krok dalej i w imię źle pojętej ideologii zaczyna po prostu… krzywdzić swoje własne dzieci. Eko – matki wariatki nadmiernym odchyleniem w stronę bycia zdrowym i organicznym pokazują jak bardzo można być ograniczonym, okrutnym i zaślepionym. Są święcie przekonane, że olejki i kremy do opalania to zło, po co więc ich używać, same parabeny, substancje rakotwórcze i zapachowe, chemia na sto dwa, bojkotujmy, nie kupujmy. Wyszukują więc w internecie alternatywy (albo i nie wyszukują, bo jednak tak jak człowieka natura stworzyła jest najlepiej i po co kombinować…). Po czym poznać ich dzieci? Po spalonej na ognistą czerwień skórze, po plamach, odbarwieniach, złuszczających się płatach, po bolesnych poparzeniach na policzkach i nosach. Pozorną troską i upartym trzymaniem się swoich nie do końca może sprawdzonych przekonań smażą swoje dzieci jak raki we wrzątku, nie widząc w tym nic złego czy szkodliwego. Smutne…

Potem są już najlepsza cuda… Matka, która zostawia trzylatka przy brodziku i sama idzie pływać w dużym basenie. Zostawia bez taty, bez babci, bez nikogo, kto mógłby zerknąć czy nic mu się nie dzieje, wśród dziesiatek obcych, koło wody. Po prostu idzie, bo jej ciepło i chce się trochę schłodzić. Rodzice, których dziecko bawiąc się na plaży, przynosi kilka cudzych zabawek, łamie plastikowe grabki i urywa rączkę od wiaderka, a oni po prostu odkładają zepsute przedmioty na bok i się zabierają. Bez słowa, bez przeprosin, bez jakiekolwiek formy skruchy. Rodzice, którzy sadzają dwuletnie dziecko na krawędzi stromej skały, żeby zrobić „słitaśne” zdjęcie z oceanem w tle. Rodzice, którzy dla dziwnie pojętej rozrywki wrzucają synka do lodowacie zimnej wody, a następnie ubawieni patrzą jak niezdarnie płynie do brzegu. Rodzice, których synek staje na krawędzi brodzika i bezwstydnie do niego sika. Setki rodziców, którzy pozwalają swoim pociechom biegać nago po całym hotelu (ale o tym będzie osobny tekst). Dziecko, które rzuca frytkami w klientów restauracji, a rodzice ze stoickim spokojem piją sobie winko i wcinają małże.

Byłam świadkiem wszystkich wspomnianych wyżej „ewenementów wychowczych”. Głupota podobno nie boli. Aczkolwiek patrząc na to co wymyślają leniwi, durni bądź ignoranccy rodzice, człowiek zastanawia się jak niski poziom odpowiedzialności, kultury osobistej i edukacji muszą prezentować ci ludzie i czy tak skrajny poziom głupoty i chamstwa nie powinien spotykać się z adekwatną reprymendą, a nie tylko z karcącym spojrzeniem osób obok?

Współczuć należy dzieciom, które narażane są na konsekwencje skrajnie idiotycznych bądź żenujących decyzji. I gdy już myślisz, że wiele cię nie zaskoczy to nagle widzisz jak chłopiec robi na plaży wielką, soczystą kupę, a rodzice tak po prostu ją zostawiają i przenoszą się z ręcznikami kilka metrów dalej. Co robić? Upominać, ośmieszać, szorstko zwrócić uwagę, odwrócić wzrok? Myślę, że najgorsze co możemy zrobić to zignorować i pozwolić tym ludziom myśleć, że ich absurdalne, niebezpieczne, głupie bądź obrzydliwe występki są akceptowane i ujdą im płazem.

Rodzice nie są nietykalnymi, świętymi krowami i z małymi wyjątkami dotyczą ich takie same zasady wspołżycia międzyludzkiego jak wszystkich pozostałych. A na urlopie wcale nie mają większych praw, nikt nie ma. Nikt nie powinien podchodzić do tematu z nastawieniem, że ktoś w hotelu posprząta, zróbmy z siebie brudasów i prostaków, mamy wakacje, niech ktoś ogarnia po nas syf. Nie wspomnę już o narażaniu zdrowia, życia i bezpieczeństwa dziecka dla egoistycznych, prozaicznych kaprysów.

Podobne wpisy

Dwie rodzicielskie pułapki w jakie wpadłam Wyjście ze szpitala i wniesienie malucha przez drzwi swojego domu to moment w którym cały świat wywraca się do góry nogami. Bo wszystko nagle jest tak...
Z niemowlakiem na zakupach W czasach "przed-dziecięcych" kiedy to niezakłócony sen i ogólna swawola były w normie, także wyjście na zakupy klasyfikowało się w dziedzinie banal...
Dlaczego Dzień Dziecka jest ważny Dzien Dziecka zbliża się wielkimi krokami. Wielu rodziców (w tym i ja) już pewnie dawno ma zorganizowany upominek, który wywoła na twarzach namłodsz...
Dzień Ojca bez fajerwerków, czyli czy tata to gors... Kiedy kilka tygodni temu rezerwowałam stolik na małe śniadanie z okazji Dnia Ojca coś mnie zaskoczyło. Stolików było pełno, żadnych problemów z wybr...

2 myśli na temat “Uwaga! Rodzice idioci na wakacjach”

  1. To też zapewne kwestia, że niektórzy rodzice niestety nie wychowują. Jak potem od nastolatka czy dorosłego czlowieka oczekiwać kultury I dobrego zachowania, jak nie wyniósł prawidłowych wzorców z domu ? Co się tyczy pieluch pozostawionych w miejscach publicznych niestety widziałam 🙁 Nikt ze znajomych moich rodziców takich rzeczy nigdy nie robił. I w głowie mi się nie mieści jak można w miejscu publicznym zostawic zużytą pieluchę, nie wyrzucic jej. Człowiek mysli, że to podstawy kultury I każdy powinien wiedziec, że tak się NIE ROBI.

Dodaj komentarz