To twoje rodzicielstwo

Wychowanie dziecka to dla każdego świeżo upieczonego rodzica tabula rasa. No nijak niewiadomo jak się za to zabrać, kogo słuchać i w co wierzyć. Informacje bombardują nas na każdym kroku, a sprytni spece od marketingu starają się za nas podjąć wiele decyzji. Zatem moja sugestia do wszystkich nowych rodziców – wyłączcie fejsa, wywalcie książki, nie wchodźcie na żadne fora, nie wdawajcie się w jałowe dyskusje, bo oszalejecie!

Wychowanie dziecka to dla każdego świeżo upieczonego rodzica tabula rasa. No nijak niewiadomo jak się za to zabrać, kogo słuchać i w co wierzyć. Informacje bombardują nas na każdym kroku, a sprytni spece od marketingu starają się za nas podjąć wiele decyzji, które tak naprawdę powinny dotyczyć przecież tylko nas i naszego życia. Zatem moja sugestia do wszystkich nowych rodziców – wyłączcie fejsa, wywalcie książki, nie wchodźcie na żadne domorosłe strony i fora, nie wdawajcie się w jałowe dyskusje, bo oszalejecie!

Ile ludzi i „specjalistów”, tyle teori. Jak karmić i kiedy karmić, na żądanie albo z zegarkiem w ręku, pierś albo butelka, takie a takie mleko modyfikowane. Spać z dzieckiem albo dziecko od razu do swojego łóżka, smoczek kontra smoczek to zło, wszystko – powtarzam wszystko – jest obwarowane dowodami naukowymi, teoriami, doświadczeniem, opiniami, ocenami. Wszędzie straszy się młodych rodziców, że jak się nie posłuchają to ich dziecko się zadławi, nie będzie spało, przytyje, dostanie wysypki i w ogóle strach pomyśleć co jeszcze.

I chyba nie ma nic gorszego niż rodzic, który bezmyślnie wierzy we wszystko co pojawi się w sieci, w każdy wpis na forum, na parentingowej stronie Onetu czy w ulotce rozdawanej w Rossmanie. I staje się ślepym na głos rozsądku tworem, który jeśli nie zobaczy artukułu albo mądrego poradnika to nie zmieni dziecku pieluchy wcześniej niż po 4 godzinach. Szuka opinii, recenzji, komentarzy, buszuje w sieci jak chomik w trocinach i karmi się chłamem. Internetowa pani Hania powiedziała, że mleka odciągniętego nie daje się do lodówki, bo to niszczy jakieś tam kultury i koniec kropka.

I ja się pytam – gdzie logika, instynkt macierzyński, gdzie samodzielność myślenia? I chociaż dobra rada godnego zaufania specjalisty jest jak najbardziej w cenie to w obecnych czasach blogerka, która nie ma dzieci zachwala na przykład bujaczki, kremy, opowiada, że „cyc jest the best”, no ale jak to? I ktoś to czyta, bierze na poważnie i wciela w życie.

Pytaj, słuchaj, obserwuj, ale naucz się odsiewać bzdury od informacji wartościowych. Wyrób sobie zdanie. Rób to, co ci podpowiada serce. Ślepe podążanie za statystykami oraz słowami internetowych pseudospecjalistów rodzi tylko nieszczęśliwe dzieci oraz sfrustrowanych rodziców. 

Patrz na swoje dziecko i słuchaj jego potrzeb, słuchaj swoich potrzeb. Nie musisz mieć pościeli z bambusa. Nie musisz kupować butelek antykolkowych, wsadzać dziecka na nocnik w wieku 7 miesięcy, podawać organicznych posiłków, z paniką liczyć ilość ząbków i porównywać do średniej statystycznej. 

To twoje rodzicielstwo. 

Podobne wpisy

Kiedy w Londynie pada śnieg W całym swoim dostojeństwie Anglia sromotnie polega w jednej kwestii. W kwestii radzenia sobie z opadami śniegu. I będzie to tekst prześmiewczy, bo ...
7 rzeczy, które zaskoczą cię w Wielkiej Brytanii... Rzucając hasło Wielka Brytania, jakie są Twoje pierwsze skojarzenia? Deszcz, ruch lewostronny, śmieszne gniazdka eletryczne, flegmatyczność i królow...
Nie czytaj dziecku książek Jestem zagorzałą czytelniczką. Zawsze byłam. Miałam dłuższe przerwy, niektórzy nazywają to „niemocą czytelniczą”, ale jak tylko czas i okoliczności ...
Czym rozwścieczyła mnie Kat Von D Temat, który ostatnio jest tak gorący, że najlepiej omijać go szerokim łukiem, nie wspominać, nie pytać, nie zgłębiać, nie udzielać się. Najlepiej s...

Dodaj komentarz