4 marketingowe buble, których naprawdę nie potrzebujesz

Sposoby przekonywania konsumentów o konieczności posiadania konkretnych produktów są tak wyrafinowane, że często nawet nie zdajemy sobie sprawy, że jesteśmy manipulowani i nabijani w butelkę. My wykładamy kasę na stół, a ktoś zaciera ręce, bo właśnie się wzbogacił na naszej naiwności, głupocie czy nieuwadze. Nie dajmy się nabrać na te wielkie słowa: „rewolucyjny”, „nowatorski”, „pierwszy na rynku”, „musisz to mieć”, „Julia Roberts już ma”.

czytaj dalej

Dwulatek w poplamionym Gucci

Wiadomo, dziecko się wywróci, wytrze brudne ręce w kurtkę, wdepnie w błoto. Nic nadzwyczajnego. Wieczorem dostałam długiego smsa od matki. Miała pretensje, że dziecko ubrudziło swoją kurtkę, a ona była z Yves Saint Laurent. Bardzo droga. I niewiadomo, czy w pralni ją wypiorą, bo jej nie wolno normalnie prać, no i ona się boi dać jakiś odplamiacz, bo to delikatny materiał.

czytaj dalej