O estetyce, czyli facet z makijażem

Świat oszalał. Kiedyś kobiety walczyły o takie same prawa jak mężczyźni. Teraz ta granica tak bardzo wymknęła się spod kontroli, że to mężczyźni walczą o takie same prawa jak kobiety… do makijażu.

Przeglądam sobie makijaże, nowości kosmetyczne, typowe treści dla pań a tu nagle bach! Z różnych stron atakuje mnie widok facetów. Jest jednak coś gorszego niż zdjęcia facetów na portalach dla kobiet, a jest to… widok facetów w makijażu.

Krzyczę w duchu „dlaczego?” i z autentycznym obrzydzeniem zamykam przeglądarkę.

Nie można już nawet pozachwycać się nowościami od największych i najlepszych producentów kosmetyków kolorowych bez ryzyka natknięcia się na gościa z trzydniowym zarostem malującego brwi i pokazującego jak konturować twarz.

Świat oszalał. Kiedyś kobiety walczyły o takie same prawa jak mężczyźni. Teraz ta granica tak bardzo wymknęła się spod kontroli, że to mężczyźni walczą o takie same prawa jak kobiety… do makijażu i wysokich obcasów. Jeszcze jakiś czas temu tylko wyjątkowi ekscentrycy ze świata show-biznesu jak na przykład Marylin Manson czy Boy George wychodzili publicznie z twarzą pokrytą kolorowym makeupem. Członkowie grup metalowych lansowali ciemny makijaż oczu, później dumnie nosił go Johnny Depp. Teraz standardem jest, kiedy faceci przed sobotnim clubbingiem nakładają na twarze podkłady i podkreślają brwi oraz rzęsy. Czy mnie to razi? Jeśli jest częścią wizerunku scenicznego to nie. Ale jeśli jest częścią codziennego wyglądu wtedy zapala mi się czerwona lampka, że wkraczamy na społeczne pole absurdu.

Widziałam ostatnio kampanię reklamową jednej z drogeryjnych marek, która do prezentacji nowego tuszu do rzęs zatrudniła męskiego modela. W moich oczach oprócz elementu nowatorstwa i zaserwowania lekkiego szoku społecznego, nie było w tym nic smacznego ani ładnego.

Największe marki pokazują facetów w pełnych makijażach. Ich tutoriale maja setki tysięcy kliknięć, komentarzy i polubień. Połowa zachwyca się zdobytą przez mężczyzn równością na polu upiększania oraz chwali koncerny za otwartość umysłu i tolerancję, a druga połowa odwraca się z niesmakiem. I o ile sposób wykonania makijażu może być absolutnie perfekcyjny i kolorystycznie nienaganny to niestety na męskiej twarzy z trzydniowym zarostem prezentuje się komicznie i żałośnie. To nie jest według mnie kwestia oswojenia społeczeństwa z widokiem faceta z fioletowymi cieniami na powiekach i sztucznymi rzęsami, ale nieciekawego kierunku w jakim zmierza „równouprawnienie„.

Zwolennicy wymalowanych facetów nakrzyczeliby na mnie, że jestem chamska, nietolerancyjna i powinnam otworzyć oczy na ekspresję osobowości i kreatywności innych osób. Wszystko fajnie tylko czy naprawdę chcemy wychowywać dzieci, aby na co dzień patrzyły na zniewieściałych kolesi paradujących z bordową szminką na ustach?

Przeraża mnie ilość mężczyzn dla których makijaż kolorowy jest codziennością. Są dumni z przekraczania granic tego co społecznie akceptowalne, jednak pomimo tej swojej pozornej ekstrawagancji i bycia powyżej przyjętymi standardami piękna są niestety jedynie śmieszni. I choćby ich makijaż był tak cudowny, że zaprze mi dech w piersiach to ciagle jest to makijaż nałożony na męską twarz! I wywoła u mnie jedynie parsknięcie śmiechem.

Nie chodzi już o zabieranie mężczyznom prawa do decydowania o swoim wyglądzie. Nikomu nie zabrania się powiększania ust, tatuowania brwi czy konturowania jednak nie podoba mi się niezdrowa promocja koncernów, które coraz częściej lansują męskich modeli w pełnym makijażu. Pytam po co? Dla pokazania tak modnej teraz akceptacji dla odmienności? Kochajmy się pomimo wszystko, każdy jest piękny, każdy może robić co chce. Jesteśmy marką otwartą na zmieniające się trendy społeczne, kochamy zarośniętych facetów malujących usta naszymi szminkach i wbijającym swoje stopy numer 47 w nasze błyszczące szpilki.

Medialny szał na facetów przebranych za kobiety, udających kobiety, wymalowanych pewnie u lepiej niż kobiety zaczyna powoli wymykać się spod kontroli. Zastanawia mnie czy wynika to z nudy czy z obsesyjnej chęci bycia innym i zauważonym, a może to jakaś nazwana naukowo przypadłość i zaburzenia na tle emocjonalnym i psychicznym? Jakakolwiek jest przyczyna tego narastającego w skali zjawiska, martwi mnie zacieranie granic pomiędzy tym jak wyglada kobieta a jak mężczyzna. Facet w pełnym makijażu nie dostarcza mi żadnych pozytywnych wrażeń estetycznych, jest niesmacznym tworem własnego zdziwaczałego ego.

Czekam niecierpliwie kiedy faceci zaczną reklamować staniki.

Podobne wpisy

50-latka idzie rodzić Marzenie o rodzinie i dziecku jest jednym z najsilniejszych motorów napędowych w życiu człowieka. Nie ma wyższej formy spełnienia i radości niż posi...
5 prawdziwych poniedziałkowych NIE – inspira... Poniedziałki globalnym dniem narzekania. Poniedziałki dniem najgorszych depresji, stresu, chandry i narzekania. Bo jak wszystko idzie źle to już na c...
Uchodźcom mówię „nie”! Polityka nie jest zabawna. Wręcz przeciwnie – obchodzić się z nią trzeba jak ze zgniłym jajem. Za dużo w niej szeptania, niedopowiedzeń, układów, se...
Emigranci (nie) mają łatwo Mieszkasz w Polsce. W Gdynii, w Radkowej, Lublinie, w Wałbrzychu, w Opolu i bez znaczenia co cię tam trzyma, patrzysz ku nowym ziemiom, ku zachodnie...

2 myśli na temat “O estetyce, czyli facet z makijażem”

Dodaj komentarz