Nie zapominajcie o kobietach!

Gdy wejdziemy na salę poporodową, od razu i bez większego zastanowienia kierujemy nasze kroki w stronę małego cudu, który niedawno się narodził. Ale… Niewielu z nas widzi obok matkę. Często wciąż w bólu. Umordowaną godzinami wysiłku, może ledwo przytomną po operacji, spuchniętą, słabą, pozostawianą samą ze swoim fizycznym i psychicznym dyskomfortem.

Gdy wejdziemy na salę poporodową, od razu i bez większego zastanowienia kierujemy nasze kroki w stronę małego cudu, który niedawno się narodził. Drobnego ciałka tak słodko owiniętego w piękne ciuszki. Nie możemy uwierzyć, jaki jest piękny, mięciutki i po prostu cudowny. Pochyleni nad łóżeczkiem komentujemy, że ma nos po tacie, włosy po babci, a małe uszy to pewnie po wujku Adamie. Rozpływamy się w zachwytach. W końcu cud narodzin powinien nieść nieskończoną i ogromną radość. 


Jest jednak i druga strona medalu… 


Niewielu z nas widzi obok matkę. Często wciąż w bólu. Umordowaną godzinami wysiłku, może ledwo przytomną po operacji, spuchniętą, słabą, pozostawianą samą ze swoim fizycznym i psychicznym dyskomfortem. Nie zwracamy uwagi na zmęczenie wypisane na jej twarzy i wylewające się z każdego centymetra jej ciała.  I gdzieś tam pod tym jej fizycznym i psychicznym wyczerpaniem czają się też strach i niepewność. 


Według niektórych teorii dla dziecka (i dla rodziców) zaczął się tak zwany „czwarty trymestr”. A dla kobiety połóg – postpartum. 

Coś o czym nie mówi się już tak często i tak chętnie jak na przykład o samej ciąży czy porodzie. 


Czasem odnoszę wrażenie, że z miejsca zakłada się, że kobieta zaraz po wydaniu na świat dziecka powinna prawie momentalnie zostać zalana hormonami radości i euforii, a negatywne emocje nie mają prawa bytu. Czy tak zawsze jest?? Przygoda zwana „macierzyństwem” magicznie powinna usunąć dyskomfort i zmęczenie, zepchnąć na dalszy plan jakiekolwiek potrzeby egzystencjalne matki i wymazać emocjonalne rozterki, niepewności czy strach kobiety. Mówienie o sobie i swoich watpliwościach wciąż uznawane jest za coś niestosownego, o czym matka nie ma prawa nawet wspomnieć. Czy słusznie? 


Wszyscy pytają: mogę potrzymać dziecko, jak ma się dziecko, ile ważyło, czy możemy dziecku kupić to i to, a mało kto zapyta matko… czy ty coś potrzebujesz? Kiedy ostatnio jadłaś ciepły posiłek? Może chciałabyś umyć włosy? Albo po prostu wysikać?


Ciąża nas zachwyca i fascynuje. Oczekiwanie napawa podnieceniem. Ale to dopiero początek drogi dla każdej matki. Sam poród jest surrealistycznym, potężnym przeżyciem, który na pewno nie zostawia ciała i psychiki kobiety bez szwanku. Po porodzie jednak następuje ten naprawdę najcięższy czas – rekonwalencjencja, poukładanie codzienności, wychowanie i opieka nad dzieckiem, jak również bycie najlepszym możliwie rodzicem dla swoich starszych dzieci, jeśli je mamy. I to nie jest łatwe zadanie. 


Kiedy wszystko boli, piecze, ciągnie, krwawi. Kiedy ciało błaga nas o odpoczynek, a my nie możemy, nie mamy kiedy, nie dajemy rady, nie ogarniamy i z każdą godziną  czujemy, że wszystko coraz bardziej nas przytłacza. 


Te kilka, kilkanaście pierwszych tygodni po porodzie to jedno z największych wyzwań. Emocjonalnych, fizycznych, logistycznych. To znalezienie gruntu pod nogami. Ogarnięcie najzwyklejszych drobiazgów. 


Noworodek oprócz jedzenia, snu, suchej pieluszki i miłości tak naprawdę wiele nie potrzebuje. Zabawki i ciuszki to wszystko jest drugorzędne. Ale za to jego mama potrzebuje więcej niż sądzimy i więcej niż kiedykolwiek poprosi. Nie bagatelizujmy jej potrzeb. 


Bo ta silna i odważna istota, która wydała na świat dziecko jest również bardzo wrażliwa i słaba. Brakować jej może tych prostych i banalnych drobiazgów… Ciepłego posiłku, kogoś kto popilnuje dziecka, by mogła wziąć prysznic, kogoś kto zajmie się starszymi dziećmi choćby na godzinę, kiedy ona już naprawdę pada na twarz, może sprzątaczki w te pierwsze dni, no bo ostatnim o czym będzie myśleć to odkurzanie. Czasem to tylko ciepła kawa, wygodna piżama albo fast food z McDonalda. Odłożenie sterty prania do szafy. Może login do Netflixa, by chociaż przez 20 minut zapomnieć o wszystkich obowiązkach. Czasopismo o pierdołach. Wyjęcie naczyń ze zmywarki. Wyprowadzenie psa na spacer. To takie proste. 


Dzieci są cudem. Są ważne. Ale… Nie zapominajmy o matkach. 


Sądzimy, że kobiety są silne i stworzone do rodzenia dzieci, więc nie potrzebują pomocy, wsparcia i wyręczenia z niektórych obowiązków. To nieprawda, bo chociaż wiele kobiet nigdy nie poprosi o pomoc i zaciśnie zęby to ta pomoc – nazywajcie jak chcecie – w czwartym trymestrze czy w czasie połogu jest im potrzebna bardziej niż kiedykolwiek… 

Nie zapominajcie!