Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło

COVID-19 zaserwował nam prawdziwe demo świata pogrążonego w strachu i niepewności. Świata, gdzie ludzka panika, bezmyślność i chciwość doprowadziły do wyrywania sobie z rąk rolek papieru toaletowego.

COVID-19 zaserwował nam prawdziwe demo świata pogrążonego w strachu i niepewności. Świata, gdzie ludzka panika, bezmyślność i chciwość doprowadziły do wyrywania sobie z rąk rolek papieru toaletowego. 

Baliśmy się o najbliższych – o rodziców, babcie, dziadków, ciotki. Czujnie obserwowaliśmy własne dzieci. Szorowaliśmy dłonie. Tępo gapiliśmy się na ściany własnego mieszkania, nie wiedząc, co właściwie zrobić i czym się zająć. Wyjmowaliśmy z szafki paczkę czipsów lub puszkę piwa. Włączaliśmy kolejny odcinek serialu. Sięgaliśmy po książkę. Pokonywaliśmy kolejny poziom w grze. Każdy radził sobie, jak mógł. Nie było łatwo. Nie było przyjemnie. 

Ale czy w tym całym koszmarze można znaleźć jakieś plusy? Czy jest coś, z czego możemy się cieszyć lub co może uczynić wspomnienia tego trudnego czasu lżejszymi?  

Jestem fanką powiedzenia: „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Proponuję małe wyzwanie. Przyjrzyj się dokładnie ostatnim tygodniom, temu co zrobiłaś, lub czego nie zrobiłaś i zastanów się, czy epidemia wirusa może jednak wniosła w twoje życie coś dobrego? 

Niektórzy ograniczyli palenie – bo nie mieli jak wyjść po więcej, albo musieli oszczędzać i pojawiły się ważniejsze wydatki niż kolejna paczka. Niektórzy przeczytali te wszystkie książki, które od miesięcy piętrzyły się na półkach (to zdecydowanie ja!). 

Niektórzy przez te tygodnie, gdy siłownie i fitness kluby były zamknięte, próbowali swoich sił w treningach w domu (które notabene wcale nie są takie łatwe!). Gimnastykowali się na dywanie w salonie, z butelkami wody i serwowali swoim ciałom zupełnie inny rodzaj wysiłku. Z pewnością pozwoliło im to lepiej poznać swoje słabości i popracować nad nimi. Nie ma chyba lepszego okresu i wymówki , żeby szlifować swoje pompki 😉 

A co z kreatywnością w kuchni? W UK codziennością była zaciekła walka o makaron, ryż, jajka i mleko (a w Polsce bardzo podobnie – ciężko było dostać mąkę czy makaron). Te deficytowe produkty sprawiły, że w kuchni musieliśmy otworzyć się na nowe przepisy i nowe smaki. A czy jest coś lepszego nic odkrywanie nowych potraw i kombinacji? 

Nasze domy z pewnością też zyskały na naszej przymusowej izolacji. Kto odmalował pokój? Przykręcił jakieś obrazki, dokręcił jakieś listewki, luźne śrubki czy panele? Kto ogarnął swój ogródek? Pozbył się chwastów? Skosił trawę? Zasadził kwiaty, przyciął krzewy? Kto zupełnie przemeblował swój salon lub sypialnię? Przestawił sofy, stół, łóżko? Kto uporządkował strych, piwnice lub garaż?

A jeżeli jesteśmy już przy meblach – ile z was zrobiło porządki w szafie? Przejrzało sterty ciuchów? Odłożyło na bok te, które już nam się nie podobają, są stare, niemodne lub nie pasują?

Dziecięce zabawki? Czy też przeszły selekcję (u nas nawet kilka razy)? Wyrzuciliście te brzydkie lub zepsute?

Kto zrobił porządki w komputerowych folderach ze zdjęciami lub innymi plikami? Zagrał w chińczyka, Monopoly, szachy, karty? Kto postanowił wykorzystać ten czas na naukę? Może to nauka „cut crease” (technika makijażu), języka migowego, zdobienia paznokci, robienia biżuterii, kompozycji kwiatowych, przerabiania ubrań, malowania, modelarstwa? Mogłabym tak wyliczać bez końca… Te wszystkie przeszłe zachcianki, marzenia i cele, na które nie było czasu i które były w nieskończoność odkładane „na kiedyś”.

Kto z was obejrzał dobry serial? Ciekawy program przyrodniczy? Kto z was zaczął oglądać vlogi podróżnicze? 

Nie wspominając, że było mnóstwo czasu na zadbanie o siebie – na maseczki, peelingi, długie kąpiele. 

Niekończąca się lista. Nuda potrafi być kreatywna! Ale jest też coś więcej…

Ten czas nauczył nas, że nic nie jest dane na zawsze i że na tym świecie są siły potężniejsze od ludzi. Coś tak maleńkiego jak wirus ustawiło nas wszystkich do pionu. Sparaliżowało gospodarkę i naszą codzienność. I gdy wszystko stanęło na głowie, okazało się, że ludzie są tak bardzo bezradni i zagubieni. Jak łatwo poddają się zbiorowej panice i głupocie i jak bezmyślnie potrafią się zachować…

Wielu z nas zrozumiało również, że są sytuacje, gdzie pieniądze czy status stają się zupełnie bezużyteczne. 

W tych trudnych czasach niektórzy wykazali się dobrocią i empatią, a inni chamstwem i bezwzględnością. Niektórzy fajnie potrafili się zjednoczyć i sobie pomagać, a inni myśleli jedynie o czubku swojego nosa. 

Przetrwaliśmy. Jesteśmy już prawie na prostej. 

Nie było łatwo, ale pamiętajcie o tych wszystkich drobiazgach, które były pozytywne i budujące, gdy było nam naprawdę ciężko. Z każdej sytuacji można wyciągnąć wartościową lekcję