Mój najlepszy kumpel Domestos

Z ich podłogi można jeść czyściej niż z pierwszego lepszego talerza w przeciętnym domu. Nie mają zwierząt, prawdopodobnie nie mają też wielu przyjaciół i normalnego życia skoro każdą wolną chwilę poświęcają na polerowanie kafelek i paneli. Status związku: w związku małżeńskim z Domestosem. A kiedy takim ludziom rodzi się dziecko…

Są ludzie z takim dziwnym zaburzeniem, które wprawia ich w istną paranoje na punkcie zarazków. Łażą wszędzie z domestosem, szorują, pucują, pryskają. Mają nawet czasem takie urządzenia, które procentowo pokazują ilość pozostałych bakterii. Z ich podłogi można jeść czyściej niż z pierwszego lepszego talerza w przeciętnym domu. Nie mają zwierząt (wiadomo sierść, brud i jeszcze więcej bakterii), prawdopodobnie nie mają też wielu przyjaciół i normalnego życia skoro każdą wolną chwilę poświęcają na polerowanie kafelek i paneli oraz walkę z nierównym i podstępnym wrogiem jakim są wszelkie mikroby. Status związku: w związku małżeńskim z Domestosem.

Najgorsze kiedy takim ludziom rodzi się dziecko. Nie, że im się nie należy, ale chciałabym wierzyć, ze są naprawdę, naprawdę świadomi tego, że sterylny dom i dziecko po prostu nie idą ze sobą w parze, nigdy nie szły i nigdy nie będą.

Wraz z pojawieniem się małego człowieczka zaczyna się więc dzika gonitwa – wyparzanie każdego kubeczka, sterylizowane smoczków – tak kilka razy na wszelki wypadek, pranie ciuszków, prasownie, trzymanie w szczelnych pojemnikach, które nie dopuszczają powietrza i zarazków. Dziecko na dzień dobry wpada do laboratorium. Śliskie, gładkie, pokryte wybielaczem powierzchnie, misie i lale wykąpane w płynach antybakteryjnych, zabawki przepłukane do cna i wypełnione sterylną pustką.

Paranoja rodziców tylko się pogłębi kiedy dziecko zacznie jeść coś więcej niż mleko, brudzić, plamić, wylewać, rozsypywać, raczkować, ząbkować, ślinić się, chodzić, kiedy każda rzecz będzie wkładana do buzi bez znaczenia czy to gryzak, czy to but. Prawda jest taka, ze żaden normalny człowiek nie nadąży ze sterylizowaniem, nie wyrobi na antybakteryjne chusteczki ani nie utrzyma wzorcowego poziomu wirusów, bakterii i innych grzybopodobnych w swoim domu. 

Nie chce nawet myśleć co będzie jak pojawi się katar, kichanie albo wysypka. Jak śliski glut zostanie wytarty w kanapę albo smarki rozprysną się po szafkach w kuchni? Co jeśli pokryte chrostami dziecko będzie się turlało po dywanie? Wysyp zarazków. Ewakuacja. Dramat.

Jak ze wszystkim, nie dajmy się zwariować. Czysty dom to niekoniecznie skrzypiące od domestosa kafelki. Sprzątać trzeba, ale szorować i pucowac do nieprzytomności już zdecydowanie nie. Są inne przyjemniejsze rzeczy na jakie można pożytkować swoje życie. Dziecko nie 

Przypomnij sobie swoje dzieciństwo kiedy jadłaś niemyte jabłka prosto z drzewa albo bawiłaś się w godzinami w piaskownicy do której siuraly wszystkie blokowiskowe koty. Podnosiłaś dżdżownice. Głaskałaś kucyka w wesołym miasteczku i nie myłaś rąk. Dzieci to dzieci.

Zarazki są potrzebne dla rozwoju układu odpornościowego. Pozbawieni kontaktu z mikrobami stajemy się nadwrażliwi na różne paskudztwa. Łapiemy infekcje. Chorujemy. Prawda stara jak świat. Więc nie wpadaj w popłoch i panikę kiedy widzisz jak dziecko podnosi i zjada chrupka z podłogi w salonie. Nie pierwszy i nie ostatni raz.

Podobne wpisy

Nutella to zło, czyli jak być świadomym konsumente... Psy wieszają na Nutelli. Rakotwórcza, dużo za dużo cukru i w ogóle samo zło. A dzieci nadal się na nią ślinią. Dorośli zresztą też Jest powszechna ...
Nie jestem idealna i mam na to aż 35 dowodów! Blogi, zdjęcia i wpisy częściej mnie irytują niż inspirują. Nie mówię już o wielkim egocentryźmie – weź mnie polub, mam już dwadzieścia tysięcy fanó...
Sekret rodzicielstwa doskonałego Rodzicielstwo przynosi tyleż samo radości co i kontrowersji i stresu. Podejmowanie decyzji o zdrowiu, samopoczuciu czy edukacji naszego dziecka skła...
Mężczyzna z niebieskim plecakiem W kościele dzieci jak zawsze dokazywały. Biegały, piszczały, próbowały dobrać się do czekoladowych jajek i baranków. W nosie miały upominanie rodzic...

Dodaj komentarz