Moich 7 małych zboczeń

Charles Dickens podobno używał tylko niebieskiego atramentu. A Franz Kafka, aby zachować świeżość i trzeźwość umysłu lubił sobie poćwiczyć przed otwartym oknem… nago. Lady Gaga natomiast przyznała się, że lubi spać w swoich scenicznych kostiumach. A jakie są Twoje małe zboczenia?

Na blogu u Malviny Pe pojawił się tekst o małych zboczeniach. Takich fanaberiach i dziwactwach, które większe bądź mniejsze, naprawdę odjechane i takie tylko trochę dziwne są obecne w życiu prawie każdego. Wystarczy poszperać tu i tam i nagle mamy, że Jennifer Lopez uwielbia biel i podczas trasy koncertowej wszystko w jej garderobie i pokoju hotelowym musi być białe – dywany, pościel, kwiaty (ładne, ale jakoś mało praktyczne). Karl Lagerfeld ma dla swojej ślicznej kotki dwie panie, które prowadzą jej dziennik i konta na portalach społecznościowych (to jest dopiero odjazd!). Charles Dickens podobno używał tylko niebieskiego atramentu. A Franz Kafka, aby zachować świeżość i trzeźwość umysłu lubił sobie poćwiczyć przed otwartym oknem…nago. Lady Gaga natomiast przyznała się, że lubi spać w swoich scenicznych kostiumach. Większość ma jakieś fiu bździu i to chyba część bycia człowiekiem po prostu. Bycie całkiem normalnym byloby ekstremalnie nudne.

Kto ma śmiałość by wywlec swoje dziwactwa na światło dzienne? Kto podejmuje wyzwanie #7malychzboczen?

1. Obgryzam długopisy, pisaki i ołówki.

Mielę jak wiewiórka, przeżuwam, gniotę siekaczami aż zatyczka nie przypomina zatyczki, aż odkształcę, spiłuję, zgryzę, ładnie zeszlifuję na gładko. Zęby cierpią, ale coś tam w mózgu każe siekać do upadłego. Plus taki, że w korpo nikt mi nie podpierniczy długopisów.

2. Uwielbiam wyciskać pryszcze.

Obrzydliwe, niehigieniczne, paskudne i w ogóle złe, fe fe. Ale co mogę poradzić? Wągry, białe główki, wielkie wulkany i inne obrzydlistwa przyciągają mnie do siebie jak pierścien przyciągał Golluma i bez naciśnięcia, zdrapania, przekłucia się nie obędzie. Im większy tym lepszy, im więcej ohydztwa wylezie na zewnątrz tym większa satysfakcja.

3. Każdy trening na siłowni kończy się serią samoje*ek w szatni i gruntowną oceną przyrostu masy mięśniowej.

Bo rośnięcie mięśni trzeba dokumentować na bieżąco. Napinka po ćwiczeniach jest zatem obowiązkowa. Z lewej, z prawej, z góry, z dołu. 

4. Jem surowe ciasto.

I nieważne co w nim jest, cała zgrzewka surowych jajek, tona cukru, dwie tony mąki, drożdże, sól, ser, cokolwiek. Zjadam każdą formę surowego ciasta – na drożdżówkę, na chleb, na sernik, na makowiec, na naleśniki, wszystkie formy dozwolone. Taaa, kiedyś nieelegancko wisiałam na toaletą i wymiotowałam jak kot, bo się najadłam za wielu surowych jajek z cukrem i wanilią, ale co z tego? Nic się nie zmieniło. Oblizuję miski, mieszadła miksera, chochelki, łyżeczki, kubeczki.

5. Muszę mieć stosik książek leżący przy łóżku.

Stosik do przeczytania. I fajnie jeszcze, żeby były ładne, twarde oprawki. Zaczynam się niezdrowo denerwować kiedy wysokość stosika spada poniżej jakiś 40cm wysokości. Wtedy niespokojnie i w pośpiechu zaczynam poszukiwanie nowych książek, patrzę na bestsellery, szukam na grupach rekomendacji, co fajne, co jest „must read” i drżącą dłonią klikam „kupuję”, wysyłka priorytetowa, na jutro najlepiej, żeby uzupełnić uszczuplone zasoby. Kiedy moja „książkowa kupa” znów urośnie, mogę odetchnąć w spokoju.

6. Lubię obserwować ludzi.

Zawsze (bez większego zastanowienia czy jakiejś głębokiej analizy) wybieram sobie kogoś kto z jakiś powodów przykuł mój wzrok– na siłowni, w restauracji, na plaży, w autobusie, w kawiarni, podczas spaceru. Para zakochanych gołąbków i to gdybanie ile to już ze sobą są, czy przekroczyli granicę pierwszego beknięcia, bąka, włosów w umywalce, rodzina z trójką dziewczynek i gdybanie czy ojciec czuje, że życie z niego zakpiło, że może jednak chciałby próbować i może ten czwarty potomek to będzie syn. Para w restauracji, ukryci bogacze, patrz jak trzyma widelec, a może nadęci nowobogaccy? Obserwowanie przypadkowych ludzi sprawia mi frajdę, nie ma nic lepszego niż trochę samozwańczej psychoanalizy.

7. Błędy ortograficzne – matko jedyna, jak ja tego nie znoszę! Razi mnie, kłuje, kopnęłabym takiego delikwetna w cztery litery, bo przecież jak można… Jak się nie wie to jest Google.

Dla wszystkich chętnych – dawaj hasztag #7malychzboczen i pochwal się światu! 

Podobne wpisy

Nie jestem idealna i mam na to aż 35 dowodów! Blogi, zdjęcia i wpisy częściej mnie irytują niż inspirują. Nie mówię już o wielkim egocentryźmie – weź mnie polub, mam już dwadzieścia tysięcy fanó...
Matko, nie wstydź się swojego dziecka! Społeczna presja była tak ogromna, że Ewa posuwała się do kłamania co do wieku swojej córeczki. Czytała czasopisma, artykuły w internecie, wypowiedz...
45 drobiazgów, które wywołają uśmiech na Twojej tw... Drobiazgi powinny cieszyć. Dzięki nim odnajdujemy przyjemność w przyziemnych i monotonnych czynnościach. Są powiewem świeżego powietrza gdy już zała...
Dlaczego nie jesteśmy zadowoleni z tego co mamy Cały czas porównujemy się do innych, oceniamy i zazdrościmy. Wnikliwie obserwujemy cudzy dobytek, relacje rodzinne, powodzenie w życiu i zalewa nas ...

Dodaj komentarz