Matko, nie wstydź się swojego dziecka!

Jej córeczka zawsze zdawała się robić wszystko później niż inni. Pielęgniarka i fizjoterapeuta zapewniali ją, że wszystko jest ok, że dziecko po prostu rozwija się w swoim tempie. Matka ogarnięta zażenowaniem i paniką nie chciała jednak mierzyć się z pogardliwymi komentarzami ani litością. Co zrobiła?

Społeczna presja była tak ogromna, że Ewa posuwała się do kłamania co do wieku swojej córeczki. Czytała czasopisma, artykuły w internecie, wypowiedzi na forum, obserwowała dzieci w parku i w strefach zabaw. I zawsze jej córeczka zdawała się robić wszystko później niż inni. Później zaczęła dźwigać głowę, później zaczęła siadać, później zaczęła raczkować, chodzić, przesypiać całą noc. Ewa kilkakrotnie skonfrontowana z komentarzami online, docinkami życzliwych pań w parku zaczęła wstydzić się tego, że podczas gdy inne dzieci wesoło biegają, jej córka nawet nie wyraża chęci by stanąć na nogach. Pielęgniarka i fizjoterapeuta zapewniali ją, że wszystko jest ok, że dziecko nie jest opóźnione, a po prostu rozwija się w swoim tempie, w odpowiednich widełkach i nie ma powodu do zmartwień. W grupie dzieci i rodziców zapytana jednak o wiek dziecka, zawsze podawała miesiąc, czasem dwa mniej. Nie chciała czuć się gorsza. Wolała skłamać i pozornie usprawiedliwić wolniejszy rozwój córki niż spotkać się z pogardliwym spojrzeniem bądź litością.

Czy jest to odosobniony przypadek? A może takie fiksacje dotykają wielu z nas? Zalewa nas fala wstydu i niepokoju, podczas gdy tak bardzo pragniemy być społecznie akceptowani i chwaleni. W całym tym rodzicielskim dramacie zapomniane staje się, że wykresy, punkty, tabelki z tym wszystkim co powinno umieć cztero, pięcio, dziesięciomiesięczne dziecko są jedynie orientacyjne. Tak naprawdę każde dziecko może mieć odchylenie od średniej w te czy wewte o tydzień, o miesiąc pod każdym względem i zwykle nie jest to oznaką jego zaburzonego rozwoju ani powodem do niepokoju.

Naciskani przez środowisko zaczynami jednak świrować i dobierać sobie do głowy, a wręcz wstydzić się, że dziecko jeszcze czegoś nie potrafi podczas gdy inni w jego wieku już dawno się wprawili. Każdy uszczypliwy komentarz traktujemy jak koniec świata, zaczyna się nerwowe zastanawianie czy aby na pewno z dzieckiem wszystko ok. Zaciskamy zęby ni to ze wstydu, ni to z nerwów, ni to z paniki. Oprócz przypadków gdzie mamy do czynienia z niepełnosprawnością czy prawdziwymi zaburzeniami rozwoju potwierdzonymi przez specjalistów, większość z takich przypadków są jedynie wynikiem całkowicie indywidualnego i unikalnego rozwoju każdego dziecka.

Nie ma żadnych „już teraz” czy „w dwunastym tygodniu musi”. Bo dziecko to nie robot. Jeśli podejdziemy do tematu zbyt schematycznie, nie pozwolimy na działanie matki natury i czasu to skończy się to tak, że do do obcych kłamiemy, że dziecko jest młodsze. Czasem dorzucamy, że dziś jest nie w sosie i nic się mu nie chce więc nie pokaże. Że za zimno, że za ciepło, że się spieszysz. Byleby przykryć to rzekome „opóźnienie w rozwoju” w stosunku do jego rówieśników. 

img_8260

Presja społeczna powoduje, że bezgraniczna matczyna miłość zostaje przyćmiona wstydem i kłamstwem. Tłumaczenia, wymówki i skrywane głęboko uczucie porażki na polu bycia matką, bo przecież to twoja wina, że jest wolniejsze, opóźnione, że nie uczy się wystarczająco szybko i dobrze. Dążenie do perfekcyjnego macierzyństwa, które wypełnia wszystkie rybryki, nigdzie się nie odchyla, nie ma plam, skaz i potknięć przysłania zdroworozsądkowość i odbiera radość z bycia rodzicem i w pewien sposób zgnębione tymi wiecznymi porównaniami (bo one przecież się nie kończą) osłabia miłość.

Kwestionując każdą najmniejszą wytyczną, skupiamy się na idiotycznych wykresach i porównaniach zamiast skupić się na celebrowaniu każdego dnia, pamiętaj twoje dzieci dorosną szybciej niż ci się wydaje. Czy kłamiąc do obcych, w pośpiechu wyszukując wymówki, czujesz się lepiej? Czy masz potrzebę przekonać kogoś ci zupełnie obojętnego, jakąś kasiule87 na forum, upierdliwą panią w parku do swoich racji zamiast skupić się na swoim dziecku? Być mamą po prostu.

Dzieci rozwijają się po swojemu. Twoje ściemy niczego nie zmienią, kłamstwem tylko pozornie chronisz dziecko i siebie przed kąśliwymi komentarzami, bo na to co każdy pomyśli jak już odejdziesz nie masz żadnego wpływu.

Twoje dziecko jest unikalne, a twoje macierzyństwo to twoja, i wyłącznie twoja, jedyna w swoim rodzaju i wyjątkowa podróż z twoim dzieckiem. Przejdźcie ją w swoim tempie a nie pod dyktando społeczeństwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.