Każdy jest rodzicem idealnym… do czasu!

Każdy jest rodzicem idealnym. Tak idealnym, że wie dosłownie wszystko o wszystkim. Potrafi poradzić sobie z kolkami, ząbkowaniem, zasypianiem, odparzeniami, da radę niejadkom i fochom w sklepie. Ma nerwy i wolę ze stali by nie włączać kreskówek, nie dawać ciasteczek, soczków, nie kupować jajek niespodzianek i czipsów. Każdy jest idealny do czasu…

Każdy jest rodzicem idealnym. Tak idealnym, że wie dosłownie wszystko o wszystkim. Potrafi poradzić sobie z kolkami, ząbkowaniem, zasypianiem, odparzeniami, da radę niejadkom i fochom w sklepie. Ma nerwy i wolę ze stali by nie włączać kreskówek, nie dawać ciasteczek, soczków, nie kupować jajek niespodzianek i czipsów. Potrafi też z prędkością błyskawicy zgarnąć wymiociny zanim chlustem zderzą się z dywanem czy tapicerką w samochodzie, wyczyścić rączki sekundę po tym jak dziecko włoży je w śmierdzące błoto. Rodzic idealny ma dzieci, które szybko uczą się mówić, chodzić, nie pyskują, nie krzyczą, za pierwszym razem dają radę na dwukołowym rowerze, rzadko nabijają sobie guzy, zawsze sprzątają po sobie zabawki i potrafią uszanować potrzebę rodziców do ciszy i spokoju.

Każdy jest „rodzicem idealnym”.

Dopóty, dopóki nie urodzą mu się dzieci! 

Jeżeli jeszcze nie wkroczyłeś w meandry rodzicielstwa, proszę cię zatem daruj sobie dobre rady. Nie potrzebuję twojego zalatującego grozą głosu szeptającego „zobaczysz jak będzie ząbkować”. Co dokładnie zobaczę? To co zobaczyłaś ty? Powiedz mi dokładnie co doświadczyłaś? Nie potrzebuję oczywistej dezaprobaty kiedy mówisz „już dawno powinna nie mieć smoczka, musisz jej ograniczyć, zabrać”. Poważnie? Powiedz mi koniecznie jak ty sobie poradziłaś z tym problemem? Nie potrzebuję nuty politowania „znowu ma poplamiony podkoszulek”. Błagam cię, zdradź mi swój rodzicielski sekret na utrzymanie wszystkich ubrań w stanie idealnej świeżosci i czystości przez więcej niż godzinę.

„Znowu się nie pomalowałaś.”
„W twoim samochodzie pełno jest okruszków.”
„Nie dawaj mu tego do zabawy.”
„Już dawno powinien przesypiać całe noce.”
„Przegłodzisz go to zje te warzywa. Nie wiesz tego?”
„Ta marka pieluch wcale nie jest najlepsza, mają tylko dobry marketing.”
„Po prostu nie kupuj mu tego jajka niespodzianki, nic się nie stanie.”
„Jak zacznie chodzić to dopiero ci się zacznie!”
„Jak możesz być zmęczona? Przecież siedzisz w domu cały dzień.”
„Nie rozumiem jak możesz ciągle coś sprzątać?!”
„Porody w wodzie są najlepsze.”
„Kupuj tylko drewniane, edukacyjne zabawki, a nie plastikowy szajs z Chin.”
„Te butelki są całkowicie nieprzymyślane. Lepiej o tym poczytaj.”
„Nie możesz tych wszystkich gratów zmieścić w jedną torbę?”
„Najlepsza metoda na płacz to…”
„Nie powinnaś dawać jej tego samego jedzenia co sobie. Poczytaj o szkodliwości soli!”
„Nie może tak biegać i krzyczeć, nie znasz sposobów, żeby go uciszyć?”
„Nie używaj takich słów. Lepiej powiedzieć…”
„Te wózki są najlepsze. Dostały akredytację ABC.”
„Co ty za odplamiacz używasz? To nie jest dobre dla dzieci.”
„Na katar u niemowlęcia najlepszy jest…”

Jeśli którykolwiek z tych „idealnych rodziców” bez dzieci wie jak rozwiązać problemy i bolączki połowy rodzicielskiej społeczności, proszę nie wstydź się, wystąp z szeregu i podziel się tą wiedzą. Napisz poradnik. Naszą rodzicielską biblię postępowania, słusznych decyzji, idealnych planów dnia i wychowania. Na pewno obsypiemy cię czekoladą, złotem i czym tylko chcesz jeżeli zdradzisz nam sekrety czystego, bezbolesnego, pełnego świeżości, niekończącego się optymizmu, 8 niczym niezmąconych godzin snu, znikającego z talerza jedzenia, cichego i bezproblemowego wychowywania dzieci. Skoro tak szybko wyskakujesz z dobrymi radami, na pewno jesteś w stanie podzielić się bardziej szczegółową wiedzą. A jeżeli tego nie potrafisz to ugryź się w język!

Rodzice nie znoszą słuchać mądrkowania. Nie mówiąc już o mądrkowaniu kogoś, kto sam dzieci nie posiada. To wyższa szkoła jazdy. I możesz mieć doktorat z fizyki jądrowej, być dyrektorem prężnej korporacji, uznanym artystą, ale dzieci to dziedzina w której żadna książka, kurs czy opowieści nie zastąpią praktyki. Jeśli przeczytasz coś w „Newsweeku”, zasłyszysz w metrze, wygrzebiesz na forum wcale nie znaczy, że cokolwiek z tego ma sens, że w ogóle zadziała, że się komukolwiek przyda i na dodatek prawdopodobne jest, że zdesperowany rodzic już dawno i tak to przerobił więc nie wyskakujesz z żadną nowoścą. Nie nadawaj swojemu głosu patetycznego tonu, nie pouczaj nas, nie strofuj.

Jeśli tak bardzo chcesz pomóc, przynieś nam proszę ciepłej kawy i jakieś ciastko bądź lunch, które nie są resztkami po dziecku 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.