Jestem księżniczką i brudaską, a Ty?

Nie pucuję szczoteczką do zębów fug między kafelkami. Nie poleruję szklanek. Ubrania w szafie nie są poukładane kolorami. W moim cotygodniowym grafiku nie ma też prania dywanów czy woskowania podłóg. Nie prasuję skarpetek i majtek. W niektórych szufladach mam bałagan.

Nie tak dawno usłyszałam, że wypucowane na błysk podłogi i nieskazitelnie czyste okna powinny zawsze być priorytetem każdej matki i pani domu. Sekundę później wybuchnęłam siarczystym śmiechem, a za chwilę pomyślałam sobie, że może to całkiem niezły temat na stronę, bo w końcu presja, by mieć idealny i sterylny dom jak z żurnala zaczyna niektórym odbierać zdrowy rozsądek.

Zacznijmy od tego, że się Wam przedstawię. Jestem Anka. Księżniczka, bo sprzątaniem się podobno nie param, wolę wiecznie wybywać z domu, oddając się hedonistycznym uciechom w stylu kawy ze Starbucksa, zakupów w Primarku czy basenu z dziećmi. Brudaska, bo nawet jak coś tam sprzątnęłam to i tak nie do standardu perfekcyjnej pani domu, więc teoretycznie w mym domu nadal tak naprawdę jest syf. 

Prawda jest taka, że sprzątanie nie jest moim numerem jeden (a teraz hejterki zacierają swoje umorusane chlorem rączki i szeptają „mówiłam, mówiłam, że syfiara!”). Numerem jeden są dzieci. Sprzątanie może poczekać. Od kilku okruchów chleba na podłodze nikt nie umarł. Podobnie jak świat się nie skończy, jeśli nie będę zmieniać firanek raz w tygodniu. Moje obiady nie składają się z trzech dań, ale jakoś druga połówka czy dzieci nie słaniają się z głodu. Nie zapieprzam też ze szmatką za naszym psem i nie ścieram każdego  najmniejszego włosa, każdego śladu łap na panelach czy każdej kropli wody. Nie pucuję szczoteczką do zębów fug między kafelkami. Nie poleruję szklanek. Ubrania w szafie nie są poukładane kolorami. W moim cotygodniowym grafiku nie ma też  prania dywanów czy woskowania podłóg. Nie prasuję skarpetek i majtek. W niektórych szufladach mam bałagan. I jakoś nic się z tego powodu nie dzieje… A nawet lepiej (i tu zaskoczenie!!!) – w naszym domu wcale nie ma brudu i bałaganu. Bo sprzątać sprzątam, ale przede wszystkim korzystam z życia i upewniam się, że moje dzieci wyśmienicie spędzają czas.

Bo sprzątanie nie zając, nie ucieknie i nic nikomu nie ubędzie jak raz nie odkurzę w sypialniach. Zamiast składać ubrania w kosteczkę czy na kolanach froterować panele, wolę iść z dziećmi do parku, na basen czy pojechać na farmę. I jeśli ktoś uważa, że to robi ze mnie nieudolną matkę i panią domu to „oto jestem i mam to w dupie”, ale tak profilaktycznie to proponuję tej osobie niezwykle skuteczną terapię w postaci walnięcie się w głowę gumowym młotkiem. A tak na poważnie… Zamiast uganiać się za mikroskopijnym kłaczkiem kurzu, lepiej zabrać dziecko na jakieś „bouncy castle” czy coś podobnego, pobawić się, pomalować lub ulepić coś z plasteliny. 

Sprzątanie jest ważne, ale nie najważniejsze. Więc jeśli raz nie przejedziesz mopem podłogi to nic się nie stanie. Jeśli nie masz dziś sił prasować to luz. Jeśli od tygodni nie miałaś chwili, by przetrzeć okna – co z tego? Idealnie czysty dom jest dobry do zdjęć na insta, a nie do mieszkania dla normalnej rodziny z normalnymi dziećmi, które brudzą, kruszą i wgniatają ciastko z lukrem w dywan. 

Nikomu na środku pokoju nie leży kupa, a po stercie talerzy w zlewie nie biegają karaluchy, więc skąd ta spina? To wytykanie palcami? Te „brudaski”? Te „nieogarnięte panie domu”? Te „księżniczki, które nie dotykają mopa”? 

Dzieci. Pamiętajmy, dzieci, a nie wyścig, kto ma lepiej ułożone w oknach firanki i bardziej błyszczące kafelki. Nie poświęcaj czasu, jaki możesz spędzić z dzieckiem na polerowanie kieliszków. A jak raz na obiad zamówisz pizzę czy chińszczyznę to naprawdę nie klasyfikuje cię to z miejsca jako złej matki. 

Umówmy się – radość i uśmiech dziecka są priorytetem, a nie cify, spraye, szmatki i gąbki. Zatem jestem księżniczką i brudaską i nie, nie mam zamiaru tego zmieniać. Nie przestanę chodzić do parku, na basen, nie przestanę bawić się w imię domu jak z żurnala. Wasze dziecko nie będzie pamiętało wyszorowanych fug i zlewu bez zacieków, ale fajnie spędzony czas. Zapamiętajcie sobie.

Pozdrawiam.

Wasza Księżniczka Brudaska