Jaki naprawdę jest Anglik

Stereotypowy Anglik to dla wielu flegmatyczna, dystyngowana, spokojna osoba ubrana w kaszkiet i pijąca herbatę. Mówi powoli, perfekcyjnym angielskim i ma w sobie mnóstwo klasy. Kocha Królową, spacery na łonie natury oraz wszystko co brytyjskie. Idealna osoba, by usiąść i uciąć sobie pogawędkę. Czy aby jednak na pewno?

Stereotypowy Anglik to dla wielu flegmatyczna, dystyngowana, spokojna osoba ubrana w kaszkiet i pijąca herbatę. Mówi powoli, perfekcyjnym angielskim i ma w sobie mnóstwo klasy. Kocha Królową, spacery na łonie natury oraz wszystko co brytyjskie. Idealna osoba, by usiąść i uciąć sobie pogawędkę.

Rzeczywistość jest jednak zdecydowanie bardziej brutalna, brzydka i nieprzyjemna.

Po pierwsze. Mówiących książkowym, pięknym angielskim jest bowiem coraz mniej. A gramatykę nieraz lepiej mają opanowaną obcokrajowcy niż rodowici mieszkańcy. Pisownia mieszkańców Wyspy też pozostawia wiele do życzenia. Nie jest to dla mnie zrozumiałe i mam w sobie bardzo niskie pokłady wyrozumiałości dla tej językowej ignorancji. Przebywając między Anglikami, szybciej nauczysz się kolokwializmów, języka ulicy, skrótów, słów niekoniecznie ładnych i fajnych niż starego, pięknego angielskiego.

Po drugie, Anglik to wcale nie taka flegma. Owszem jak jest kolejka to stoją w rządku, grzecznie, równiutko, bez kwestionowania. Jak porządek w metrze to porządek i dzielnie znoszą ścisk. I to właściwie jedyny przykład. Poza tym mają niewyparzone gęby, chętnie się biją i wygrażają. Tak jak w Polsce słowa na „k” używa się zamiast przecinka tak i tutaj używa się słowa na „f”. Mają w sobie wiele buty i dumy. Są ordynarni i łatwo ich sprowokować krzywym spojrzeniem bądź nie takim wyrazem twarzy (a szczególnie to młodsze pokolenie). PS. Kto nie słyszał o sławnych angielskich kibicach?

Po trzecie, Anglik jest dwulicowy. Naprawdę dwulicowy. Ta wyssana z mlekiem matki pozorna grzeczność powoduje, że nigdy nie powiedzą ci, że masz kawałek brokuła między jedynką a dwójką. Będą natomiast się uśmiechać i kontynuować konserwację. Nie powiedzą ci, że z czymś się nie zgadzają i słodko przytakną, tylko po to, by za chwilę obgadać cię do koleżanki i zmiażdżyć krytyką za plecami. Ciężko u nich o polemikę, raczej łatwiej o szemranie za plecami.

Po czwarte, nie znoszą obcokrajowców, ale rzadko kiedy powiedzą o tym głośno. Silna poprawność polityczna u tych lepiej wyedukowanych powstrzymuje ich przed rzeczowym krytykowaniem i nawet karygodne postępki cudzoziemców (jak szykanowanie białych czy katolickich dzieci w szkole) spotyka się z dziwną biernością, a nie ostrą reakcją. Głośno o swojej niechęci mówią natomiast niższe warstwy społeczne. Przeklinają Polaków, muzułmanów, nabijają się z Pakistańczyków. Nie przeszkadza im to natomiast wciąż kupować kebab w tureckich knajpach, chińskie jedzenie na wynos czy używać polskich firm budowlanych – patrz wyżej: obłuda i dwulicowość.

Po piąte, najchętniej siedzieliby na zasiłkach. System socjalny na Wyspach jest rozwinięty oraz szczodry. Właściwie w swojej hojności idzie tak daleko, że w wielu wypadkach nie opłaca się pracować jeżeli państwo płaci nam za każdą niezdolność, niefortunność losu czy nieporadność. Ludzie nie są w żaden sposób motywowani do podjęcia zatrudnienia. Są dzielnice gdzie właściwie życie zaczyna się od 10 rano, kiedy tak zwani „beneficiarze” wstają i zaczynają swoje poranne rytuały w stylu papierosek, gazeta, podrapanie się po tyłku. Życie kipi tam najbardziej w poniedziałki, kiedy to na ich konta wpływa nowa porcja pieniążków z zasiłków. Reszta tygodnia mija na leniwym turlaniu się po okolicy, popijaniu piwka i zakładach bukmacherskich. Smutna prawda.

Oczywiście to brutalna i prześmiewcza generalizacja społeczeństwa angielskiego. Wynika z moich obserwacji i nie służy temu, by komuś specjalnie i złośliwie „dojechać”. Chciałabym pokazać ten kraj jako taki sam bałagan i nieład jak każde inne państwo na świecie i udowodnić tym, którzy zostali w Polsce, a żywią zawiść do rówieśników, którzy wyjechali, że wszędzie jest chamstwo, uprzedzenia, brud i wyzysk. Ludzie nie są idealni i każde społeczeństwo ma swoje czarne owce, przywary i niestosowne zachowania. Tylko żyjąc gdzieś przez dłuższy okres i wchodząc głębiej w obce zwyczaje i tradycje, jesteśmy w stanie ocenić styl życia oraz co najważniejsze nauczyć się dystansu, bo w końcu i my sami na pewno nie jesteśmy idealni.

Podobne wpisy

Czy Anglicy mają obsesję na punkcie pogody? Podczas gdy Europa kontynentalna cieszy się słońcem, dzieci pluskają w jeziorkach, opalanie na dachach, balkonach i działkach wrze to na Wyspach zaz...
Każdy jest rodzicem idealnym… do czasu! Każdy jest rodzicem idealnym. Tak idealnym, że wie dosłownie wszystko o wszystkim. Potrafi poradzić sobie z kolkami, ząbkowaniem, zasypianiem, odpar...
3 irytujące typy matek na które natkniemy się w si... Nie ma jak się przed nimi uchronić. Media społecznościowe obfitują we wszelkie ich typy, podtypy i odmiany. Czasem po prostu się na nie natkniemy, p...
Kserokopia manekina Moda jak każde niebezpieczne narzędzie powinna mieć naklejki ostrzegawcze, znaczek 18+ i nie powinno się jej nadużywać. W modzie nie chodzi przecież...

Dodaj komentarz