Handel na fejsie, czyli mama sprzedaje, kupuje, oszukuje

Widziałam już w tych ogłoszeniach wszystko, naprawdę wszystko – używane majtki, biustonosz do karmienia z plamami po mleku, sweter z dziurą, przesikany materac, piaskownicę pokrytą gołębimi odchodami. Każda z tych „perełek” na sprzedaż…

Coraz bardziej się przekonuję, że trzeba zawijać manatki i uciekać z wszelakich matczynych grup na facebooku, których celem jest sprzedaż, kupno i wymiana. Robi się gorąco, niebezpiecznie i po prostu żenująco. Zniesmaczenie ilością absurdów, kłótni i uwłaczaniu samemu sobie zdecydowanie przewyższa potencjalne korzyści z promocji i perełek.

Matka to drapieżnik. Na każdym polu. Jej dziecko jest najlepsze, metody wychowawcze najskuteczniejsze, gotowanie najzdrowsze, ciuszki najpiękniejsze, kreatywność największa, zaangażowanie, oddanie, wiedza, poświęcenie to już w ogóle ho ho. Jeśli chodzi o transakcje handlowe jest równie sprytna, zawzięta i nieustępliwa. Wyłapie najlepsze promocje, wykłóci się, wytarguje, sprzeda za najkorzystniejszą cenę, wyrwie szybko jedyny okaz, wyszuka unikaty i limitowane kolekcje. I większość z tych mam na facebookowych grupach handlowych podchodzi do tematu właśnie z taką zażartością. Niezdrową zażartością…

Mama sprzedaje

Widziałam już w tych ogłoszeniach wszystko, naprawdę wszystko – używane majtki, sweter z dziurą, podkoszulki z plamami, piaskownicę pokrytą gołębimi odchodami. Każda z tych „perełek” na sprzedaż. Cena prawie nigdy nieadekwatna do jakości. Brudna piaskownica, której sprzedająca nie zamierzała wyczyścić, była jakieś 30% tańsza niż w sklepie. Ok, rozumiem, że to wciąż taniej i jeżeli ktoś mieszka trzy ulice dalej to sobie podejdzie i odbierze, a gówienka ewentualnie wyczyści i po problemie. Sweter z dziurą na ramieniu, za pół ceny tej sklepowej i sprzedająca jakoś się nie przejmuje, że wygląda jak gdyby brał udział w bitwie. Oczywiście, że zmechacony sweter z dziurą można wyprać, zeszyć itepe i teoretycznie tak wychodzi taniej niż nowy w sklepie. Dla mnie problemem jest brak szacunku dla kupującego.

Defekt powinien mieć, po pierwsze, odzwierciedlenie w adekwatnie niższej cenie. Nazywanie swojej oferty okazją i wpisywanie „stan bardzo dobry” to też przesada. Dwa, dajcie sobie matki spokój ze sprzedawaniem używanych biustonoszy do karmienia ze źle wywabioną plamą z mleka. Chcecie zarobić, ale nie traktujcie kupujących jak idiotów, którzy zapłacą krocie za przedmioty wyraźnie brudne, śmierdzące i zaniedbane. Nie wstyd wam wstawiać zdjęcia podkoszulka tak szarego, że właściwie ciężko byłoby się domyślić, że kiedykolwiek był biały?! Trzy, miejcie świadomość, że grupy handlowe powstały głównie z myślą o okazjach, nieco niższej cenie, przedmioty sprzedawane nie powinny mieć ceny sklepowej, bo wtedy jaki byłby cel i sens takiej grupy? Każdy chciałby sprzedać za jak najlepszą cenę, znaleźć osła, który przepłaci, dorobić się na czyjejś naiwności. Niestety takie sprzedawanie chłamu (za wcale nie aż tak atrakcyjną cenę) jest żenujące i żałosne. Używane smoczki? Połowa balsamu do opalania (pewnie już dawno po terminie)? Zastanawia mnie czy wszystko naprawdę znajduje kupca? Widziałam stary wózek ze złamaną ramą (bo ktoś może użyć gondolę, kółka, koszyk i sobie podmienić), używane gryzaki, materac do łóżeczka tak pożółkły od moczu, że na sam widok zdjęcia obiad cofnął mi się w żołądku, nie chciałam nawet myśleć o zapachu. Matki, nie wszystko nadaje się na sprzedaż.

Mama kupuje

Tutaj działa automatycznie prawo zupełnie odwrotne niż w przypadku „Mamy sprzedającej”. Tutaj mama kupuje tylko nóweczki, lśniące, czyste, bez plamek, dziurek, najlepiej z metką, paragonem potwierdzającym oryginalność i to najlepiej za 1 funta/złotówkę/euro. Aaa, i z darmową wysyłką, a jeżeli jest w tej samej miejscowości to musi być tak blisko, żeby miała nie dalej niż 6 minut z buta. Wysyłka musi być ekspresowa, dom sprzedającego bez palaczy i bez zwierząt, produkt najwyższej jakości, bo w końcu kupuje dla dziecka, no i przecież nie jest na takiej grupie po to by wydawać krocie, bo to może zrobić sobie w sklepie. Mamie kupującej należą się tylko najlepsze oferty, musi być pierwsza, złapać coś tanio i nie wypuścić. Wyśmiewa wszystkie sprzedające, które śmieją zażądać za swój nowy wózek, rowerek, huśtawkę więcej niż 10% sklepowej ceny. Targuje się jak szalona. Złości, grozi, bierze na litość.

Matki stop! Po pierwsze jeżeli cena jest za wysoka, nie kupuj. Nie komentuj, nie tryskaj jadem, nie żądaj obniżenia, nie wyzywaj sprzedającej. Po drugie jeżeli produkt ci nie odpowiada – nie kupuj, nie komentuj, nie bluzgaj, nie użalaj się, że ma rysę, że nie w takim kolorze, za mały, za duży. Po trzecie, nie oczekuj, że wszystko na grupie będzie za funciaka/złotówkę/euro. Czasem na sprzedaż wystawione są wartościowe, prawie nowe przedmioty, które na przykład mogły być nietrafionym bądź zdublowanym prezentem. Czy gdybyś ty sprzedawała prawie nowy wózek,wystawiłabyś go za 1 złoty? Właśnie! Po czwarte, nie marnuj czasu sprzedającego, nie obiecuj, że się zastanowisz albo żeby zatrzymał dla ciebie do poniedziałku, bądź szczera, nie wodź nikogo za nos.

Mama oszukuje

Niestety… Powiem to głośno. Po tych wszystkich akcjach jakich byłam świadkiem i przepraszam tych, którzy z poniższymi procederami nie mają nic wspólnego. Obrzydza mnie fakt kiedy ktoś prosi o pomoc. Bo jest w ciężkiej sytuacji, jest samotną mamą, nie ma ciuszków, nie ma kocyków, bucików, ręczników, nic. Dziewczyny łapie za serca ten ckliwy, pełen deperacji post i zaczynają oferować pomoc.

Mam cały worek ciuszków, niektóre założone tylko jeden raz. Kilka kocyków. Czapeczki, kurteczki. Oddam za pokrycie kosztów wysyłki”.

Prosząca o pomoc zaczyna lamentować, że nawet na kuriera nie będzie w stanie wyścibić kilku groszy. Dziewczyna wysyła więc na swój koszt. Druga mieszka niedaleko, spotykają się w parku i przekazuje biedaczce całą torbę praktycznie nowych ciuszków, dorzuca paczkę pampersów. Tamta serdecznie dziękuje, przytula. Następnie kilka dni później na innej grupie ta sama „biedaczka” te same podarowane z dobrego serca ciuszki… wystawia na sprzedaż. Reklamuje jako „prawie nóweczki”. Sprzedaje na sztuki, a że tych sztuk miała dość sporo może zarobić niemałą kwotę. Wiadomość szybko dociera do darczyńców – targa nimi złość, obrzydzenie i poczucie wykorzystania. Oszustka szybko blokuje tych, którzy jej się narzucają z pretensjami, zmienia ustawienia prywatności i nazwe fajsbookowego profilu na coś głupiego jak Aga Ta, śmiejąc się naciętym w twarz. Nie była w ciężkiej sytuacji, wyłudza darmochę, żeby później ją sprzedać gdzieś indziej. Gra na emocjach.

Kiedyś spotkałam się z sytuacją gdzie jedna pani organizowała rzekomą zbiórkę ciuszków i zabawek dla domu dziecka w Polsce. Odzew był ogromny. Dziewczyny przywoziły jej zabawki i ciuszki z jakich wyrosły jej pociechy, oddawały za darmo, płaciły za kuriera. Kilka tygodni później pani została przyłapana na jednym z londyńskich „car boots-ów” (handlowisk, które odbywają się zazwyczaj w niedzielę w okresie wiosennym i letnim, gdzie każdy może wjechać samochodem i wystawić na sprzedaż cokolwiek ma, stąd nazwa „bagażnikowe wyprzedaże”). Miała naprawdę imponujący kramik pełen dobrej jakości ciuszków dziecięcych, zabawek, kocyków. Nic nie poszło do domu dziecka. Wszystko poszło do kieszeni tej pani. Dziewczyny starały się jej coś tam udowodnić, straszyły, złościły się, ale pani przepadła i tyle z tego było. Matczyne oszustki zdarzają się nagminnie. Czasem pobierają pieniądze, a nie wysyłają towaru. Zrzucaja winę na pocztę, blokują kupujących. Można mnożyć przykłady…

Choć osobiście mam dobre doświadczenia z kupnem i sprzedażą produktów na takich stronach to jednak coraz bardziej wkurza mnie chamstwo, kłamstwo i bezczelność. Czemu nie potrafimy traktować się z szacunkiem? Każda strona – i kupująca, i sprzedająca zasługuje na grzeczne i uczciwe traktowanie. Nie poniżajmy się, sprzedając używane majtki z widoczną plamą, używane smoczki też wyrzućmy do kosza zamiast ogłaszać na grupie. A jeżeli kupujemy to szanujmy cudzy czas, nie biadolmy, że nie taki kolor czy ma małe rysy. Jest takie jakie jest, jesteś zainteresowana lub nie. I po ostatnie – nie oszukujmy, bo to wstyd i hańba, naprawdę!!!

.

Podobne wpisy

Jestem fleją i co mi zrobisz? Przeżyłam już ponad 30 lat na tym świecie i jak dotąd jeszcze nie udało mi się zrozumieć dlaczego niektórym ludziom nie przeszkadza bałagan. Nie mów...
Jesteś odpowiedzialny za to co oswoisz Sezon wakacyjny rozpoczęty. Dla większości to czas na wyczekany odpoczynek i relaks, a dla wielu zwierząt niestety niepewna przyszłość. I chociaż te...
Ciąża latem kontra ciąża zimą – która jest łatwiej... Ten tekst przez jakiś czas leżał sobie w notatkach, ale dziś jest „ten wielki” dzien, by poszedł w świat. Temat jak najbardziej na czasie, bo dzisia...
Nowy rok, nowa ja – odnieś sukces, poznaj 5 powodó... Co roku to przerabiamy. Schudnę. Zmienię pracę. Przestanę jeść śmieciowe jedzenie. Będę mniej czasu spędzać na telefonie. Zapiszę się na jogę. Przec...

Jedna myśl na temat “Handel na fejsie, czyli mama sprzedaje, kupuje, oszukuje”

  1. Bardzo fajny artukul, dzieki wlasnie takiej atmosferze na polskich grupach z wszusykich zrezygnowalam, bo nie interesuja mnie klotnie, brak szacunku no i ten sweter z dziura 😂😂😂
    Kazda jedna najmadrzejsza, po trupach co jej slina na jezyk przyniesie bo przeciez mowi co mysli i ma prawo do tego. Prawo moze tak, ale za grosz taktu, klasy szacunku. Ja takie osoby omijam, ale boli mnie to, ze te wlasnie plujace jadem na lewo i prawo maja przeciez potomstwo, a jak je moga inaczej wychowac niz na takie jak one same???

Dodaj komentarz