Dziecko w żłobku – subiektywne podsumowanie ostatnich 6 miesięcy

Kiedy koniec urlopu macierzyńskiego zbliża się wielkimi krokami, zostajemy postawieni pod ścianą i zmuszeni do podjęcia jednej z najcięższych decyzji w naszym rodzicielskim żywocie. I co dalej? Czy żłobek jest dobrym rozwiązaniem? Szczerze o pierwszych miesiącach w żłobku.

Kiedy koniec urlopu macierzyńskiego zbliża się wielkimi krokami, zostajemy postawieni pod ścianą i zmuszeni do podjęcia jednej z najcięższych decyzji w naszym rodzicielskim żywocie.

I co dalej?

Niektóre mamy przed porodem nie były zatrudnione, pracowały dorywczo bądź też ich praca nie jest dla nich na tyle ważna by do niej wracać. Może nie muszą, bo zarobki męża wystarczają na wszystko. Niektóre miały ciekawe, dobrze płatne prace i nie chcą ich stracić. Mają ambicje kontynuować swoje kariery, choć trochę poczuć się „kobietami”, a nie tylko mamami. Niektóre mają dziadków, którzy chętnie zaopiekują się maluchem. Siostrę, kuzynkę, przyjaciółkę. Niektóre mamy mogą pracować z domu. Niektóre wybierają nianię. Ile rodzin, tyle sytuacji.

Na emigracji jednym z ogromnych minusów jest brak najbliższej rodziny. To nie tylko ciągła tęsknota doskwierająca podczas weekendów, wieczorów, świąt, ważnych rodzinnych wydarzeń, wakacji, ferii, ale również brak opcji „podrzucenia” dziecka dziadkom, kiedy nadchodzi czas powrotu do pracy, albo nawet kiedy chcemy wyjść do kina bądź na kolacje we dwoje.

Po dokładnym przemyśleniu plusów i minusów, dostępnych opcji oraz mojej sytuacji, podjęłam decyzję o powrocie do pracy na pół etatu i oddaniu córki do żłobka na 3 dni w tygodniu. Uważałam, że będzie to najlepsze rozwiązanie. Potrzebowałam czasu dla siebie, wolności od pieluch, odbeków i wywalonego na podłogę obiadu.

Nie, nie czuję się przez to jak wyrodna matka, która pozbywa się dziecka, bo chce brylować w towarzystwie, sunąć w obcasach przez korytarz w korpo i poprawiać w kiblu makijaż, plotkować i chodzić na lunche biznesowe. Praca jest czasem dla mnie, odpoczynku psychicznego, naładowania baterii i poczucia się kobietą. Każdy komentarz „jak ty tak mogłaś” i wiercenie mi dziury w brzuchu, że to złe, że tylko dziecku szkodzę i czy nie mam wyrzutów sumienia uważam za zbędne i w pewien sposob niegrzeczne. Ile rodzin, tyle sytuacji.

Mama skorzystała na takiej decyzji, czy skorzystało dziecko?

W tym tygodniu córka przeszła do kolejnej starszej grupy. To dla mnie świetna okazja by ocenić ostatnie 6 miesięcy jej pobytu.

Plusy:

  • Ogromny wzrost pewności siebie i samodzielności
  • Zauważalnie większa kreatywność podczas zabawy
  • Lepsze relacje z innymi dziećmi, więcej asertywności i pewności siebie, łatwiejsze nawiązywanie kontaktów
  • Świetny rozwój psychofizyczny, zdecydowanie lepsza motoryka
  • Zwiększenie liczby poziomów i sposobów komunikowania się z otoczeniem
  • Mniej wybrzydzania przy jedzeniu
  • Tworzenie rysunków, ozdób choinkowych itp
  • Ogromne zainteresowanie książeczkami
  • Błyskawiczna nauka jedzenia samodzielnie łyżeczką

Minusy:

  • Problemy ze snem w przypadku pełnego wrażeń dnia
  • Sporadyczne problemy z trzymaniem AZS pod kontrolą
  • Ilość plam na ubraniach (farbki, żele, inne substancje)
  • Początkowe problemy ze zgraniem drzemek 
  • Choroby – byliśmy chyba szczęściarzami, bo córka opuściła w sumie jedynie 6 dni w związku z gorszym samopoczuciem

Mówią, że dziecku najlepiej z mamą i w żaden sposób tego nie neguję. Jednak po doświadczeniu ostatnich sześciu miesięcy podpisuję się obiema rękami, że posłanie dziecka do żłobka nie jest końcem świata ani wyrządzeniem mu ogromnej krzywdy. Każdego ranka dziecko z uśmiechem od ucha do ucha wita swoich rówieśników i panią opiekunkę. Wraca zmęczone, ale zadowolone i z dumą niesie swoje brudne ciuszki i dzieła, które wykonało.

Chciałabym uczulić mamy, aby nie robiły sobie kosmicznych wyrzutów sumienia, decydując się na powrót do pracy i wybranie opcji żłobka jako formy opieki nad dzieckiem. Nie robisz niczego złego. Jest spora szansa natomiast, że poszerzysz dziecku horyzonty, pozwolisz na zawiązanie pierwszych przyjaźni, pomożesz w rozwoju kreatywności i samodzielności, zachęcisz do odkrywania, zredukujesz ryzyko, że dziecko będzie ślęczało przed telewizorem bądź ipadem, kiedy braknie ci sił czy nerwów do dalszej zabawy. Żłobek oferuje również dużo większe możliwości zabawy, które czasem ciężko odtworzyć w domu.

Jeśli masz możliwości, dziecko adaptuje się dobrze, a ty czujesz, że wszystko przebiega gładko to nie daj sobie wmówić, że jesteś wyrodna czy egoistyczna. To nasze dzieci, to my mamy prawo decydowania o ich dobrobycie. I my wiemy co dla nas jako rodziny sprawdza się najlepiej. 

Podobne wpisy

Małe golaski na plaży Mały chłopiec biega wokół brodzika bez kąpielówek. Ma to gdzieś. Dziewczynka, budując zamek z piasku, wypina gołą pupę na wszelkie możliwe strony. P...
Masz prawo czuć się smutna, bo nie urodzisz dziewc... Kiedy córka sąsiadki zaszła po raz trzeci w ciążę, jej największym marzeniem stało się… by tym razem była to dziewczynka. Mając dwóch synów, nie mog...
Wychowanie dziecka po angielsku Angielki śmieją się z Polek, a Polki drżą, kiedy widzą co wyprawiają Angielki. Każdy czerpie swoją wiedzę w pewnym stopniu z wychowania jakie sam ot...
Jak pies z dzieckiem, czyli kilka słów o bezpiecze... Dostaję od was sporo wiadomości z pytaniami jak ogarnąć temat dziecka i psa. Uściślijmy coś zanim zacznę. Nie jestem specjalistką, zawsze to powtarz...

Dodaj komentarz