Czym poczęstował mnie znany magazyn dla kobiet

Czy takich treści chcą współczesne kobiety? Chcą bycia akceptowanymi i kochanymi przez pryzmat ud bez cellulitu? Chcą marzyć o tym, jakie mogłyby być kochane i pożądane, gdyby tylko nauczyły się układać włosy w zalotne fale? Chcą wiedzieć, co powiedzieć, by stać się kobietą jego życia?


Zaskoczenie. Wygrałam półroczną prenumeratę. Nie zdradzę, czego dokładnie, ale to jeden z bardzo znanych „babskich” tytułów. 

Miesiąc pierwszy. 

Okładka. Krzykliwe kolory. Chwytliwe tytuły artykułów. Wyginająca się aktorka rozmiar XS.

„78 sposób, by poczuć się sexy”

„15 sposobów, by zdobyć każdego faceta”

„Pomysły na urzekające letnie uczesania”

„Cztery przepisy na obiad, które sprawią, że Twój mężczyzna straci dla ciebie głowę”

Przewertowałam pobieżnie. Przeraziłam się. Ciemność, ciemność widzę…

Położyłam przy podjeździe, może sobie ktoś zabierze i nie wiem, chomikowi w klatce wyłoży… (PS. Ktoś zabrał).

Miesiąc drugi. 

Równie krzykliwa kolorystyka. Wyretuszowany brzuch jakiejś celebrytki. Użyte czcionki przyprawiły mnie o dreszcze. 

„Jesteś tą drugą? Jak wygrać walkę o wymarzonego mężczyznę”

„25 sposób na pośladki, które sprawią, że każdy mężczyzna obejrzy się za tobą na ulicy” 

„Jak zrzucić 5 kg w dwa dni”

„Trzy potrawy, które obudzą w nim demona seksu”

Nawet nie otworzyłam. Od razu podreptałam na zewnątrz. Położyłam przy podjeździe. Niech sobie jakaś dobra dusza weźmie, jeśli chce. No i wzięła.

Miesiąc 3. Mniej więcej to samo. Zamiast 10 sposobów na jędrne piersi, było aż 14. Dodatkowo poradnik, jak przekonać faceta, by obejrzał z Tobą „365 dni”…

Przeraziłam się.

Czy tak obecnie wyglądają lektury dla kobiet? 

Czy takich treści właśnie chcą współczesne kobiety? Chcą bycia akceptowanymi i kochanymi przez pryzmat ud bez cellulitu? Chcą marzyć o tym, jakie mogłyby być kochane i pożądane, gdyby tylko nauczyły się układać włosy w zalotne fale? Chcą wiedzieć, co powiedzieć, by stać się kobietą jego życia? Chcą kolorowych koktajli, które magicznie je odchudzą i sprawią, że każdy facet będzie jadł im z ręki? Jeżeli tego faktycznie chcą kobiety to włos jeży mi się na głowie… 

Kto przeprowadza sondaże i wybiera tematy, które „trafią do milionów”? Kto te teksty w ogóle pisze? Kto je zatwierdza? Przecież to jakieś pseudointelektualne wynurzenia w stylu w co się ubrać, co jeść, jak zalotnie mrugać oczami, co mówić, by zdobyć miłość, przyjaźń, seks czy awans, a nie ma tam nic, co faktycznie wniosłoby w nasze życie cokolwiek wartościowego. 

To żenująco słabe zestawienia i listy, jeszcze gorsze poradniki, które potem nachalnie wciskane są każdej kobiecie i wmawiające jej, że głównym celem życiowym powinno być uwodzenie facetów, świecenie seksownym tyłkiem i gotowanie takich frykasów, żeby każdy jej się z miejsca oświadczał. Czy ktoś to czyta i bierze na poważnie? Kupuje gazetę, bo myśli, że gdzieś tam, pomiędzy pięcioma reklamami torebek, dwoma reklamami okularów Gucci, dziesięcioma reklamami tabletek na odchudzanie, schowany jest tajemny artykuł, a z niego właśnie posiądzie tajemną wiedzę, która sprawi, że już nigdy nie będzie zwykłą Zosią Kowalską…? Może tak to działa??? 

Nie znoszę tych magazynów. Są odmóżdżające. Są durne. Uwłaczają kobietom i zdrowemu rozsądkowi. To już nawet nie jest czytadło dla relaksu, gazetka pół żartem, pół serio. To jest jakieś głupie sprowadzanie kobiety do poziomu seks obiektu, tępej lolitki albo desperatki. Treść oscylująca jedynie wokół tego, jak zawsze być piękną, gładką, uśmiechniętą, niczym z filtrem z IG.

Kobieta to coś więcej niż kuchnia, obcasy, rodzenie dzieci, stringi i nawijanie pukla włosów na palec. Kobieta to też coś więcej niż gonitwa, by nieustannie zaspokajać męskie gusta estetyczne. 

Kobieta może być doktorem fizyki kwantowej, mieć ambicję, by zostać na przykład premierem, może chcieć być mamą, stylistką paznokci i jakąkolwiek ścieżkę wybierze w swoim życiu, powinna być szanowana i postrzegana, jako coś więcej niż ciało. Chce wykładać filozofię, być pilotem, chirurgiem, robić makijaż permanentny brwi, prowadzić autobus, nieważne. Jej życiowym celem z pewnością nie jest „23 sposoby na poczucie się jak grecka bogini”. 

Uwaga, wydawcy tych „wspaniałych” magazynów dla nowoczesnych kobiet, coś Wam powiem. Kobiecie może się nie chcieć biegać na siłownię i smarować ciała samoopalaczem. Może mieć gdzieś makijaż. Może nie golić nóg. Nie musi gotować cudów na kiju, by go powalić na nogi i sprawić, by się jej z miejsca oświadczył. Nie musi podążać za modą. Nic jej w życiu nie ubędzie bez „75 sposobów, by poczuć się seksi”. Nie musi nikomu nic udowadniać ani się z nikim ścigać. Nie straci nic wartościowego, jeżeli nie pozna siedemnastu sposobów na zalotne uczesania w pięć minut. Więc przestańcie z niej robić głupa.

Gdzie jest mądra prasa dla kobiet? Coś inspirującego? Motywującego? Coś ciekawego po prostu? Życiowego? Coś co nie sprowadza kobiety do poziomu Barbie? Jest tam coś takiego? 

Chętnie bym poczytała w wolnej chwili. Bo „12 uwodzicielskich tekstów, które działają na każdego faceta” jakoś mnie nie porywa…