Czy nasze dzieci są skazane na życie w świecie terroru?

Chciałabym myśleć o przyszłości z ekscytacją i optymizmem, widzieć rozwój na wszystkich płaszczyznach, polepszenie warunków bytu, większą jedność, szacunek i równość.

Chciałabym kiedyś słuchać wiadomości i nie bać się, że usłyszę, że znów coś gdzieś wybuchło – w metrze, na lotnisku, w centrum dużego miasta, że miały miejsce kolejne akty o charakterze terrorystycznym, że gdzieś powiewała taka a taka flaga, że ktoś krzyczał, że to wszystko w imię Boga, że ktoś się za coś mści. W związku z wydarzeniami w Belgii oraz całym szaleństwem jakie miało miejsce na przestrzeni ostatnich tygodni i miesięcy, zaczynam się poważnie obawiać tego co niesie nam przyszłość. Nie można zasłaniać się myśleniem, że to przecież gdzieś w innym kraju, że w dużym mieście, że w stolicy, bo u nas to nawet nie ma metra. Co chwilę słyszymy, że siatka terrorystów jest ogromna, ekspansja szaleństwa i bestialstwa jest szybsza niż nam się wydaje. Nie zamykajmy się na ten problem tylko dlatego, że na przykład mieszkamy na małej wsi czy w państwie, które nie jest członkiem UE.

Obawiam się o przyszłość mojej córki. Jest to obawa z każdym dniem coraz mocniejsza, bo według mojej subiektywnej oceny oraz tego co można na bieżąco przeczytać na serwisach informacyjnych nie wychodzimy na prostą, a wręcz pogrążamy się we wzajemnych oskarżeniach, tchórzostwie i braku zdecydowanych akcji. Nie chcę, żeby nasze dzieci żyły w strachu. Jak każdy rodzic pragnę, aby córka osiągnęła sukces, znalazła miłość, była szczęśliwa, nie chcę widzieć dyskryminacji, terroru, przerażenia, chowania się po kątach, zastraszania. Co wyrabia się w obecnym światem? Cofamy się w rozwoju? Czy tak właśnie zaczyna się nasza samodestrukcja? Zamiast pędzić do przodu i być coraz lepszymi to z uporem osła brniemy w tył, ośmieszając się, krzywdząc innych i niszcząc nasz ludzki dobytek.

Naiwnie myślałam, że w obecnych czasach nie ma miejsca na ślepy fanatyzm. Łudziłam się, że teraz to się rozmawia i prowadzi debaty, w razie nieporozumienia ludzie nie łapią za topory ani nie wypowiadają tak o wojny. Myślałam, że czasy totalnego zaślepienia religią i zaściankowymi ideami są już przeszłością. Jednak okazuje się, że nic bardziej błędnego. Na świecie jest mnóstwo nienawiści na tle kulturowym, religijnym i ideowym. Ludzie gotowi są zabić i popełnić najstraszniejsze zbrodnie w imię absurdalnych przekonań, ślepej wiary, że za swoje okrucieństwo pójdą do nieba albo że jedynym sposobem by wymazać grzechy jest rzeź innowierców.

Przeraża mnie brak szacunku do kobiet, do niepełnosprawnych, brak poszanowania ludzkiego życia w ogóle, ilość jadu jaki wylewa się z ludzi. A Europa siedzi cicho, kuli ogon w imię poprawności politycznej i kulturowej. Nazwijmy rzeczy po imieniu, napiętnujmy chore, radykalne religie i organizacje, które bezpardonowo szerzą nienawiść. Terroryzm nie ma skrupułów, zahamowań, sumienia, z takim samym wyrazem na gębie zabije dorosłego faceta jak i dziecko. Kiedy politycy będą debatować jak grzecznie i poprawnie sobie radzić z zaistniałą sytuacją, w kolejnych miastach wybuchną bomby, wzięci zostaną kolejni zakładnicy i kolejni ludzie zginą.

Nie chcę myśleć, że za 20 lat moja córka będzie ze strachem wsiadać do metra, nigdy nie poleci zwiedzić Paryża, bo dopadnie ją panika na myśl o locie samolotem, że może nawet zostanie człowiekiem drugiej kategorii z tego względu, że nie urodziła się mężczyzną. Chciałabym myśleć o przyszłości z ekscytacją i optymizmem, widzieć rozwój na wszystkich płaszczyznach, polepszenie warunków bytu, większą jedność, szacunek i równość. Chciałabym mieć nadzieję, że czasy wypraw krzyżowych i wieszania niewiernych na drzewach są tylko niechlubną historią. Ostatnie wiadomości napawają mnie paniką, że może jednak to nie jest tak odległe jak nam się wydaje, tylko teraz zamiast podpalania wiosek wysadza się w powietrze lotniska i stacje. Rezultat jest tak samo bestialski i przerażający do szpiku kości…

NIE dla terroryzmu!

img_2212

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.