Czego nauczyła mnie fotografia

Od kilku lat w szafie leżała lustrzanka. I to całkiem niezła. Zabierana jedynie na wakacje. Po jakimś czasie pojawiła się selekcja różnych obiektywów. Można było je sobie zmieniać, ten na pejzaż, ten na portret. A potem z zadowoleniem naciskać spust migawki. Oczywiście wszystko w trybie AUTO.

czytaj dalej

Cesarka to poród jak każdy inny, ale…

Komfort, jaki czułam po porodzie siłami natury był wprost nieporównywalny do frustracji, bezsilności i niemocy jaką czułam, leżąc po cięciu. I nie ma znaczenia próg bólu, ciało potrzebuje czasu, by się zregenerować. I bez znaczenia jak dobra jesteś w zaciskaniu zębów i ile paracetamolu łykasz w ciągu dnia, nie przyspieszysz działania natury, to co przecięte musi się zrosnąć. Można być kozakiem, ale procesy komórkowe i tak będą szły swoim powolnym tempem.


czytaj dalej

Poród po CC, czyli o VBAC

Kiedyś poród siłami natury po wcześniejszym cięciu był nie do pomyślenia. Obecnie już tak nie szokuje. Jasne, że wciąż krążą mity, stereotypy i historie niepowodzeń. Po wpisaniu VBAC (Vaginal Birth After Ceaseran) w wuja Google wychodzą rzetelne artykuły oraz te rodem z horroru. Trzeba się zdystansować.

czytaj dalej

Pierwsza połowa już za mną

W początkowych tygodniach oprócz mdłości doszło również ogromne zmęczenie, które pokonywało mnie na każdym kroku. Wiecie ile można sobie uciąć drzemek? Sporo! Potrafiłam obudzić się o szóstej rano, a o dziesiątej ziewać i zasypiać na stojąco.

czytaj dalej

O tym jak kilka lat temu wylądowaliśmy w Birmie

O Birmie wiedzieliśmy bardzo mało. A ta nowo poznana dziewczyna ukazała moim oczom taką feerię barw, że zakochałam się w jednej sekundzie. W tych zdjęciach było coś magicznego, spokój, harmonia i radość. Była normalność. Nie musiała mnie przekonywać. Już wiedziałam, że właśnie to jest to miejsce. Pamiętam jak na koniec powiedziała do mnie „jedź zanim będzie za późno”

czytaj dalej