A gdybym tak mogła sobie wybrać teściową…

Jasne, są fajne teściowe. Takie do rany przyłóż, może i lepsze od rodzicielki, troskliwe, taktowne i miłe. Nie wrzeszczą, nie dogryzają, służą nienachalną pomocą i są tak cool, że po prostu chce się je na rękach nosić. Ale są i mniej fajne. Takie teściowe potwory – irytujące narośla na zdrowiu rodziny, dwulicowe, bezpardonowe, wyrachowane i wścibiających nochale w nie swoje sprawy.

Jasne, są fajne teściowe. Takie do rany przyłóż, może i lepsze od rodzicielki, troskliwe, taktowne i miłe. Nie wrzeszczą, nie dogryzają, służą nienachalną pomocą i są tak cool, że po prostu chce się je na rękach nosić. Ale są i mniej fajne. Takie teściowe potwory – irytujące narośla na zdrowiu rodziny, dwulicowe, bezpardonowe, wyrachowane i wścibiających nochale w nie swoje sprawy.

Smutny fakt – teściową masz z przydziału. I super, jeśli ci się udało i jest po twojej stronie. Gorzej jeśli więcej macie z rywalek i wrogów niż z kumpelek. Co wtedy?

Możesz sobie marzyć i wyobrażać…

Gdybym sobie mogła stworzyć fajną teściową to bym chciała miłą pania, która niepytana milczy, a zapytana odpowiada rzeczowo. Nie snuje dramatycznych opowieści, nie straszy, nie ciągnie tych tyrad, bo Jasi z trzeciego piętra to wnuczek to i to zrobił. Chciałabym panią, która rady daje na luzie i bez spiny, a nie z dzikim pędem wciska je do gardła, a potem jeszcze upycha obcasem, upewniając się, że dobrze weszły i biedna ja się nie oprę i w końcu ulegnę jej mądrości. Lubię rady rzeczowe, konkretne, adekwatne, nienawidzę natomiast samozwańczych diagnoz, wyssanych z palca dyrdymałów, garści przypuszczeń i gdybań, zgrywania się na specjalistkę we wszystkim – urologii, dermatologii i innych medycznych „-ogiach”.

Lubię ciszę i sens wypowiadanych słów. Nieustanne gdakanie mnie męczy. A paplanina o niczym mnie nudzi i irytuje. Zwyczajnie jej nie słucham. Chciałabym panią rozumiejącą różnicę między dialogiem a monologiem, między wyrzucaniem słów jak z ckmu a ich logicznym wypowiadaniem.

Gdybym mogła sobie wybrać taką panią, prosiłabym o szacunek do moich decyzji. Bo w końcu mówimy o moim życiu. Nie wchodząc buciorami na moje pole decyzyjno – strategiczne, zapewniłaby sobie moją dozgonną wdzięczność, szacunek i sympatię.

Wymarzona teściowa krytykuje konstruktywnie, taktownie i do rzeczy, a nie jak kolesie od robót drogowych komentują cycki przechodzącej laski.

Nie porównuje mnie też do swojej eks synowej. Ja wiem, że jesteście psiapsióły, że ona taka dziewczyna ze stylem i klasą, a ja taki puch marny w adidasach, ale zachowaj to proszę dla siebie, na wieczór na whatsupie razem z nią, ale nie gadaj o tym do mnie. Twoje przytyki nie nakłonią mnie do zmiany ani nie sprawią, że ty będziesz moją psiapsiółą.

Chciałabym ufać, zostawiając z tobą dziecko. Nie bać sie zabobonów i metod rodem z dziewiętnastego wieku. Tajemniczych kropelek, syropków, maści i tabletek, metod wychowawczych jak z dawnych poradników, głupot, prostactwa, podsuwania pod nos ipada i nakręcania dziecka, że jestem łajzą, a nie matką.

Fajnie byłoby bez tajemnic, szemrania, dwulicowości. Przepuszczania mnie przez maszynkę do mięsa przed znajomymi i rodziną, kiedy nie patrzę i nie słucham, obicia mnie w zgorzkniały kaftan niechęci i chamstwa, biadolenia, że syn podjął do dupy decyzję życiową i że taki zakalec społeczny ze mnie. Byłoby fajnie, gdyby każde słowo nie było na cenzurowanym, a wtedy pewnie łatwiej bym się otworzyła i pogadała o czymś głębszym niż pogoda.

I chociaż nie jestem idealna to dla fajnej teściowej byłabym gotowa przejść ekstra milę, pisać smsy o północy i śmiać się ze stroju Dody. Mogę iść na znienawidzone zakupy nawet, plotkować, wygłupiać się i w ogóle szaleć.

Ale nie mam jak. Teściowa jest z przydziału.

The end.

Podobne wpisy

Sekret rodzicielstwa doskonałego Rodzicielstwo przynosi tyleż samo radości co i kontrowersji i stresu. Podejmowanie decyzji o zdrowiu, samopoczuciu czy edukacji naszego dziecka skła...
Czy istnieje recepta jak radzić sobie ze śmiercią ... Kiedy stajemy twarzą w twarz ze śmiercią, cała reszta zdaje się zacierać i zamazywać, traci swoje znaczenie, a nasze serca wypełniają się ciężką i g...
Dzień Ojca jest przecież (nie) ważny Inspiracją do napisania tekstu po raz kolejny stały się moje ulubione fora internetowe i facebookowe grupy dla mamusiek. Jakiś czas temu padło pytan...
Sekret najlepszego wielkanocnego sernika Wszyscy szaleją z jajkami, sałatkami, chrzanem, a u mnie bezsprzecznie największe podniecenie wzbudzają słodkości - szczególnie sernik i makowiec. T...

Dodaj komentarz