7 (irytujących) typów rodziców na wakacjach

Gdziekolwiek na świecie wylądujesz zawsze trafisz na jedną z takich rodzin, a kto wie – jak będziesz szczęściarzem to nawet i na więcej! Poznaj 7 popularnych (i trochę irytujących) typów rodziców na wakacjach.

Bez znaczenia gdzie jedziesz, kiedy, na jak długo, czym, z kim i w jakim celu. Bez znaczenia czy kupujesz luksusowe al-in-klu-sif czy wakacje w 3 – gwiazdkowym hotelu, czy bedzie podgrzewany basen z biczami i fontanną czy tylko prostokątna pływalnia wyłożona tandetnym wzorkiem z płytek. Bez znaczenia czy liczysz na spokojny, relaksujący czas ze swoją rodziną, smaczne lody i zabawę czy na szał ciał, odkrywanie, wyprawy i aktywność. Bez znaczenia czy inni cię mało obchodzą, czy może chętnie zawiązujesz nowe znajomości. Celem nadrzędnym jest dobrze spędzony czas.

Nigdzie jednak nie schowasz się przed wakacyjnymi koszmarkami, familijnymi zmorami, rodzinami, które tylko swoją obecnością zaburzą twoje leniwe błądzenia myślami w chmurach i beztroskę.

Gdziekolwiek na świecie wylądujesz zawsze trafisz na jedną z takich rodzin, a kto wie – jak będziesz szczęściarzem to nawet i na więcej! 7 popularnych (i trochę irytujących) typów rodziców na wakacjach to…

1. Rzepy – jakoś tak do was zagadali, mili, fajni i w ogóle potencjalnie nieszkodliwi. Zanim się obejrzysz, przysiadają się do was przy śniadaniu, i lunchu, i obiedzie. Jakimś cudem wypatrzą was w lokalnych knajpach. Na plaży, długiej, szerokiej i z tysiącami potencjalnych miejsc leżakowych, rozłożą się kilka centymetrów od was, nawijając, opowiadając, próbując się z wami zaprzyjaźnić (choć wy wcale nie chcecie…).

2. Nadgorliwi – to ci, którzy pojawiają się na śniadaniu punkt szósta rano. Jak tylko ostatnia łyżka owsianki lub kanapki zostaje przeżuta i połknięta, zabierają plecaki i torby i wyruszają na wyprawę. Zapisują się na wszystkie możliwe wyjazdy, każdą jedną, wiecznie w ruchu, wiecznie w pośpiechu. Nawet rezydent zaczyna się przed nimi chować, bo ma dość ich pytań co jeszcze zwiedzić, zobaczyć i czy są tu jeszcze jakieś atrakcje.

3. Narzekacze -wszystko jest do bani. Hotel za duży/za mały/zbyt nowoczesny/mało nowoczesny. Śniadania kontynentalne/lokalne/za dużo sera/za mało sera/za dużo glutenu/wszystko bezglutenowe. Basen okrągły/basen prostokątny/piasek żółty/piasek biały/woda wzburzona/woda spokojna. Zgrymaszeni, nieustatysfakcjonowani, oczekujący cudów na kiju, niezdecydowani. Nic, ale to nic nie idzie dla nich dobrze. I już z grymasem na twarzy skrobią negatywna recenzje na Trip Advisorze.

4. Instagramowicze – nie rozstają się z telefonami, uwielbiają filtry z psem, głupie okulary, rogi i programy do edycji. Spamują, hasztagują, robią zdjęcia wszystkiego, pseudoartystyczne ujęcia jajek na miękko w bufecie oraz zamyślone spojrzenia na zachód słońca.

#wakacje #tropiki #patrzjaknamdobrze #atysiedzwdomu

5. Paranoicy – matka średnio co kilka minut nakłada na dzieci olejek do opalania, bo tamten na pewno już spłynął, żądają dokładnej i szczegółowej rozpiski składników w każdym daniu z hotelowego bufetu, dokładnie czyszczą sztućce w restauracji, nie pozwalają dzieciom jeść nuggetsów, bo boją się, że nie są dogotowane ani oczywiście lodów, bo tam to dopiero są bakterie. Sprawdzają pościel, ręczniki, podłogę, a prawdziwa panika dopada ich kiedy dziecko napije się wody z basenu. Nie rozstają się z żelem antybakteryjnym i mokrymi chusteczkami.

6. Chwalipięty – tacy co to byli niewiarygodnie zajęci tego roku, ale udało im się znaleźć tą wyśmienitą ofertę na wakacje, lepszą od twojej oczywiście, i jeszcze te wszystkie zniżki, bo zbajerowali agenta, że ho ho. W samolocie dostali za darmo pierwszą klasę, bo ich złotowłosy synek jest tak uroczy, że stewardessy oszalały i ich zaprosiły do sekcji luksusowej i notabene niedostępnej dla takich przeciętniaków jak ty. A ten strój kąpielowy to z ostatniej kolekcji Calvin Klein, i olejek organiczny kupiony w sklepie na Mayfair, plażowa torba na ręczniki też nie z jakiegoś H&M a z porządnego sklepu, a ich córka, patrz jak ona pływa, wprost przyszła mistrzyni olimpijska. Najlepsza. Ręczniki też przywieźli swoje. Egipskie.

7. Zbyt wyluzowani – mają gdzieś czy dziecko naje się piasku czy bezpardonowo wysika do basenu. Przychodzą zjeść minutę przed zamknięciem lokalu. Matce wisi, że strój ma z czasów liceum i trochę jest przyciasny. Ojcu notorycznie pękają plecy i świeci rzycią. Nie spieszą się. Na wycieczkach to na nich zawsze czeka cały autokar.

 

Który typ jest najbardziej wkurzający? 

I na który typ natrafiliście na wakacjach?

A może sami jesteście tak trochę którymś z tych typów? Myślę, że ja jestem trochę z tych paranoików co to zawsze mają przy sobie mokre chusteczki i cierpią na obsesję na punkcie wycierania piasku i brudu. No, ale przecież nie mogę być zbyt idealna 😉 

Podobne wpisy

Żadna praca nie hańbi! Czyli krótka rozprawa o sza... Jadę sobie rano, wiadomo ruch, nierozważne łajzy, ślimacze tempo, brak migaczy, roztargnione matki obładowane plecakami, hulajnogami i torebkami. Og...
20 rzeczy, które skutecznie zepsują twój dobry nas... Wiosna, słonko, dobry humor. Marudzenie i psioczenie zostają zastąpione przez optymizm i chęć do działania. Ale... No właśnie jest jedno "ale". Ostatn...
Zła szczepionka czy zły rodzic? Nie mogłam uwierzyć jak przeczytałam, że istnieje coś takiego jak "ospa - party". Nie mogłam uwierzyć jak przeczytałam więcej i uderzył we mnie debi...
Audiobooki – hit czy kit? Jakiś czas temu wspomniałam, że rozpoczęłam przygodę z audiobookami. Jestem nudna i obrzydliwie staroświecka w tej kwestii, zwykle siegam po zwyczaj...

Dodaj komentarz