50-latka idzie rodzić

Obserwuję Rose. Pracuje ze mną. W listopadzie kończy 50 lat. Jej pierwsze dziecko ma urodzić się tydzień przed jej urodzinami. Zawsze była szczupła, energiczna, rozgadana. Teraz patrząc jak pisze maile, widzę na jej dłoniach pierwsze brązowe starcze kropeczki.

Marzenie o rodzinie i dziecku jest jednym z najsilniejszych motorów napędowych w życiu człowieka. Nie ma wyższej formy spełnienia i radości niż posiadanie spokojnego, bezpiecznego domu pełnego chichotów, okruszków na dywanie, rozrzuconych klocków lego i sterty prania. Naprawdę nie ma…

Dlatego doskonale można zrozumieć determinację kobiet i mężczyzn, którzy pchani pragnieniem posiadania upragnionego dziecka są w stanie zrobić wszystko by w końcu pojawiło się w ich życiu. Co dzieje się kiedy logika i medycyna podpowiadają zdecydowanie, że nie, że to ryzykowne, wręcz głupie, ale serce nie potrafi przestać myśleć o niczym innym? Co dzieje się kiedy 50 – letnia kobieta spodziewa się dziecka? Co dzieje się kiedy 65 – letni mężczyzna ma zostać tatą?

Gdzie kończy się beztroska i spełnienie marzeń, a zaczyna nieetyczne, nieodpowiedzialne i egoistyczne zachowanie? Czy pragnienie potomka usprawiedliwia bardzo późne rodzicielstwo? Czy istnieje niekorzystna korelacja pomiędzy późnym rodzicielstwem a zapewnieniem dziecku dobrego startu w życie?

Nie będzie debaty i kłótni, że komukolwiek odmawia się prawa do posiadania dzieci. Będzie natomiast debata w jakim wieku posiadanie dzieci staje się przejawem egoizmu aniżeli miłości i prawdziwej troski. Chociaż kobiety coraz później decydują się na ciążę, nie zmienia to faktu, że są pewne limity i czas kiedy po prostu powinno się powiedzieć stop, trudno, nie udało się. Ilość okazywanej miłości, stan konta bankowego, najpiękniejsze zabawki, wycieczki i zabawy nie są – moim zdaniem – w stanie zatuszować faktu, że przyszły rodzic w wieku 50+ naraża siebie i dziecko na duże ryzyko. Zaczynając od potencjalnego ogromnego stresu in vintro, samych powikłań ciąży, podwyższonego ryzyka urodzenia dziecka z poważnymi wadami genetycznymi, trudu porodu, idąc poprzez opiekę nad noworodkiem, rozbrykanym dwulatkiem, pięciolatkiem, bieganiem do szkoły, ze szkoły, na piłkę, na konie, na balet a na nieprzewidywalności dorastających pociech kończąc (choć tak naprawdę to przecież wcale nie jest koniec…).

Czy w starszych rodzicach istnieją wystarczające pokłady siły, entuzjazmu, bystrości i świeżości umysłu by za tym wszystkim nadążyć i stworzyć dziecku najlepsze warunki rozwoju? Radość z posiadania dziecka odmładza i dodaje energii, ale czy na pewno w tym wypadku zdrowie nadąży za chęciami? 

Czy można zdeterminować kiedy jest po prostu za późno na potomstwo czy może takie bariery nigdy nie powinny zostać wprowadzone?

Nieustannie frapuje mnie etyka takiego postępowania – poczęcia dziecka w bardzo późnym wieku, nie dlatego, że komukolwiek odmawiam, ale dlatego, że wydaje mi się iż niedoszli rodzice są ślepi na pewne istotne kwestie. Pragnienie posiadania dziecka i chwytanie się wszelkich metod by to osiągnąć jest w pewien sposób egoizmem z ich strony, żądzą spełnienia swojej zachcianki oraz dopełnienia życia. Bo czemu nie skoro medycyna daje nam szansę, bo mamy pieniądze, czas i wytrwałość? Narodzone dziecko zostanie na starcie obciążone gwałtownie postępującym jarzmem deterioracji zdrowia u rodziców, spadkiem ich sił oraz ryzykiem przedwczesnej utraty. Każdy rok będzie coraz trudniejszym sprawdzianem rodzicielskiej krzepy i zdrowia. A dziecko w wieku dwudziestu lat, kiedy cały świat stoi przed nim otworem może zostać obciążone obowiązkiem opieki nad niedołężnym rodzicem. I ktoś powie, że młodzi rodzice też umierają – w wypadkach, na nowotwory, oczywiście, ale u kogoś kto decyduje się na dziecko w wieku 50+ to ryzyko wzrasta kilka jak nie kilkanaście razy. Zdrowie nieustannie będzie się pogarszało. Co będzie kiedy dziecko będzie wymagało wsparcia, a zdrowie zacznie płatać niemiłe figle i zawiedzie na całej linii? 

Obserwuję Rose. Pracuje ze mną. W listopadzie kończy 50 lat. Jej pierwsze dziecko ma urodzić się tydzień przed jej urodzinami. Zawsze była szczupła, energiczna, rozgadana. Teraz patrząc jak pisze maile, widzę na jej dłoniach pierwsze brązowe starcze kropeczki. Widzę jak zmęczona, szara i matowa jest jej twarz. Tryska entuzjamem i ogromną radością, ale jej ciało zmaga sie z ogromnym trudem. To dopiero 22 tydzień. Jej kostki wyglądają jak balony, cierpi na ogromne problem z układem trawiennym, nie chce prowadzić samochodu, bo jest tak senna. Wiem, teoretycznie zwykle objawy ciąży. Ponadprzeciętny trud widać jednak na każdy kroku. Każdy skan to ogromny strach. Organizowanie opiekunki przysparza jej stresu, ponieważ ciężko będzie jej liczyć na pomoc 85 – letnich rodziców. Ogromne szczęście przysłaniane jest przez prozaiczne problemy z fizycznością. Jaką przyszłość oferuje swojemu dziecku? Czy potencjalnie ogranicza jego możliwości? Bo nie będzie mieć siły grać w piłkę, nie będzie rozumiała współczesnej technologii, bo nie będzie nadawać za rozwojem czasów…?

A co będzie jesli jakaś pani w parku nieopatrznie powie „jaka fajna młoda babcia, a mama pewnie w pracy, co”? Co wtedy? Wstyd? Smutek? Potężny cios prosto w twarz, w serce, w sens, we wszystko co wierzymy. Jak się poczuje, z koczkiem siwych włosów i z pięciolatkiem hasającym u jej boku? Da sobie radę, oczywiście, że da. Rodzicielska miłość i determinacja są ogromnymi motorami napędowymi, ale czy nie zawiedzie swojego dziecka, nie będzie go ograniczać w osiągnięciu swojego pełnego potencjału? 

Nie, nie odmawiam nikomu szczęścia, nie zakazuję zachodzenia w ciążę.

Martwi mnie jedynie etyka takiego zachowania, w mojej opinii zbyt mocno podszyta desperacją i egoizmem. To dziecko i jego rozwój powinny być priorytetem. 

Podobne wpisy

Dzień Ojca jest przecież (nie) ważny Inspiracją do napisania tekstu po raz kolejny stały się moje ulubione fora internetowe i facebookowe grupy dla mamusiek. Jakiś czas temu padło pytan...
4 rady jak schudnąć po ciąży Po porodzie wiele się zmieniło w moim wyglądzie. Co nie jest szczególnie zaskakujące. Przez pewien czas nie mogłam w ogóle wbić się w żadne dżinsy, ...
Nie kupuj psa w prezencie pod choinkę! Każdego roku, miesiąca, tygodnia, dnia w schroniskach przybywa nowych zwierzaków. Niczemu winne zwierzęta zostają podrzucone pod bramy, niektóre prz...
10 głupot mojej młodości Jasne, że młodość ma swoje prawa. Można być szalonym, niepokornym, nieszablonowym, bo przecież kiedy, jak nie wtedy? Najlepiej (prawie) wszystkiego ...

Dodaj komentarz